2014/01/31

8.



- Boże … - wymamrotałam . Przeżywałam deja wu jakich mało . Znów te same zawroty głowy , znów ból i ciężkie powieki . – Gdzie jestem ? – podniosłam się na łokciach , odgarnęłam rude kosmyki z czoła i rozejrzałam się dookoła . Siedziałam na szarej zamszowej kanapie , przykryta beżowym kocem . Ściany pokoju były białe , wokół panował porządek . Nie znałam tego miejsca .
Zsunęłam nagie stopy na wykładzinę i wzięłam łyk kawy z kubka leżącego na stoliku obok .
- Zabiję cię – usłyszałam głos . Męski , doniosły i zły .Samber wszedł do pokoju i patrzył na mnie z wyrzutem na twarzy . – To wszystko gra ? Chciałaś się na mnie odegrać ?! Chciałaś udowodnić , że nie jesteś małą dziewczynką ?! – Jego głos uniósł się aż do krzyku . Stał wprost na mnie , bardzo zdenerwowany i zmęczony . Jego wielkie oczy zrobiły się malutkie od niewyspania a jednodniowy zarost świadczył o zapracowaniu . Miał na sobie jaskrawoniebieski podkoszulek .
Kiedy skupiłam na nim wzrok i wtedy wszystko zaczęło nabierać sens .



DWADZIEŚCIA CZTERY GODZINY WCZEŚNIEJ



- Wiesz , że to niedopuszczalne  ? – pani Mench nie ukrywała zawodu . -Nie wolno ci samej chodzić po mieście tydzień po wstrząsie mózgu ! Gdyby ministerstwo dowiedziało się … że pacjentka – zdenerwowana wpisywała coś do kartoteki , kiedy jakiś pielęgniarz  przyniósł rentgena mojego żebra . Pielęgniarka wzięła je i podświetliła po czym cisnęła w jedno miejsce swój długopis i spojrzała mi w twarz – Dziecko , masz uszkodzenie  - Uderzyła metalowym przyborem dwa razy w kawałek mojego żebra .
- Wiem , że mam uszkodzenie  . – Ubrałam koszulkę . – Ale nie zrobiłam nic , co by je pogorszyło .
- Nie , masz rację . Nie zrobiłaś nic co by zmieniło stan swojego zdrowia. Ale gdyby jednak coś ci się stało , jak myślisz , kto byłby za to odpowiedzialny ? Pół szpitala . - zapakowała zdjęcie do koperty – I do tego Samber . Chciałabyś przyprawić mu zmartwień ?
- Tak – odrzekłam z dumą . Prawda była taka , że byłam na niego piekielnie zła za dzisiejszy poranek , ale nie chciałam , żeby ponosił konsekwencje , że moje czyny .
Otóż dzisiaj poszłam na nielegalne zakupy . Od dawna chciałam zamienić szerokie spodnie na obcisłe jeansy i top . A skoro pokłóciłam się z Samberem , nie miałam z kim pójść . Musiałam więc wykorzystać sytuację i zamiast skierować się do szpitala , przybrać kierunek galerii .
Może i troszeczkę nagięłam zasady , ale przynajmniej teraz jakoś wyglądam . Kupiłam ciemne spodnie z wysokim stanem , malinowy top i tego samego koloru szpilki . Wiem , że chodzenie w nich , w moim przypadku , jest trochę ryzykowne , ale prędzej czy później i tak musiałabym je mieć .
Wynikiem tego wypadu była frustracja .  Samber był mi jedyną bratnią osobą i strasznie mnie zawiódł . Wczoraj przywiózł mnie powrotem do szpitala , w drodze nie zamieniliśmy nawet jednego zdania .  Kiedy zaparkował pod szpitalem  krzyknął za mną , ale zatrzasnęłam drzwi wozu i dumnym krokiem odeszłam nie oglądając się za siebie . Byłam strasznie zła , moje oczy były popuchnięte od płaczu a serce złamane na pół . Pusta puszka po coca coli wyrzucona do śmieci . Tak właśnie się czułam .
Zakupy bardzo poprawiły mi nastrój . Przed powrotem do szpitala ugniotłam wszystkie kupione rzeczy w torbie , żeby nikt niczego nie podejrzewał , ale trudno dochować tajemnicy przy pani Mench . Ona jest moją pielęgniarką prowadzącą i od razu wyczuła , że coś jest nie tak . Ta kobieta wie kiedy jest mi smutno , kiedy wesoło , kiedy myślę o rodzicach i kiedy kłamię .  
- Wracaj do łóżka i nikomu ani słowa . Byłaś z Samberem , zrozumiano ? – Pani Mench popatrzyła na mnie z nieco większą serdecznością , jednak wiedziałam , jak ogromnie jest zawiedziona . Posłałam jej pełne nadziei spojrzenie , myśląc , że uda mi się ją udobruchać . Jednak ona , nieugięta jak zawsze , odprowadziła mnie do wyjścia surowym wzrokiem .
Kiedy zagrzebałam się w świeżej pościeli wzięłam do rąk pamiętniczek . Ostatnio troszeczkę go zaniedbałam , napisałam trzy zdania w drodze do KFC . Teraz , nareszcie w chwili spokoju mogłam zanurzyć się w swoich wyznaniach .


,, Dzisiejszy dzień był do bani . Samber  był znakomity , przystojny , otwarty . Aż do dzisiejszego poranka . Zranił mnie , tak okropnie , jak jeszcze nikt . Owszem , rodzina mnie zraniła , olała  , ale jeszcze nigdy nie byłam tak strasznie smutna jak dzisiaj . Dlatego , że jeszcze nikogo nie znałam tak dobrze , jak tego chłopaka . Przynajmniej myślałam , że go znam . Wiem , troszczył się o mnie . Być może chciał mnie przed czymś uchronić . Nie wiem . Nie wiem co myśleć . Ale nie jestem na niego zła z tego powodu . Tylko z jego słów , które rzucił oschle w moją stronę . ,, Z takim podejściem nigdy nie znajdziesz faceta . Jesteś za miękka … Ale ty jesteś upierdliwa ’’ Wiem , że jestem słaba psychicznie ale upierdliwa ? Jeszcze tego nie rozpracowałam i często wybucham płaczem . Bo to daje mi ukojenie . Ale on przekreślił mnie , zniszczył moje nadzieje , że kiedyś znajdę faceta . Co z tego , że miał rację ? Że z takim podejściem trudno będzie mi zrobić cokolwiek , ale przecież nie musiał mi tego mówić , skoro tak dobrze wiedział jak miękkie mam serce i przez co przeszłam . Przecież to wszystko wpływa na moją psychikę , To dało mi powody do obaw , do strachu . Chciał się mną zaopiekować ale z drugiej strony sprawił , że stałam się słabsza .  Tak bliska mi osoba dała mi do zrozumienia , że jednak nie jest dobrze . Nieważne . Nieważne jest już to co mówił . Jestem po prostu zawiedziona , że Samber zdobył się na takie słowa . Trudno . Czasami ludzie nie są tymi , za jakich ich uważamy . Nie będę więcej o nim myśleć . Zapomnę , będę czekała na rodzinę , wyzdrowieję . Wszystko będzie OK i bez tego chłopaka ,  który daje nadzieje , a potem je odbiera .  Życie będzie prostsze ‘’





10  GODZIN WCZEŚNIEJ





- Prim , Samber chce się z tobą widzieć – zakomunikowała pani Mench wchodząc do Sali .
- Ale ja nie chce się z nim widzieć . – odrzuciłam propozycję .
- Posłuchaj , nie wiem co zaszło między wami , ale to tylko rozmowa . Możecie wytłumaczyć pewne sprawy …
- Nie ma tu nic do wyjaśniania – zaprzeczyłam . – Nie może już cofnąć swoich słów .
- Pamiętaj , że to on przychodził do ciebie kiedy byłaś w kropce , zabierał cię w różne miejsca i pomagał . Cokolwiek powiedział , powinien dostać szansę na wytłumaczenie .- Pielęgniarka popatrzyła na mnie kątem oka .
- Och – westchnęłam – Niech będzie . Ale obiecaj , że będziesz w pogotowiu .
- Mam zabrać wszystkie wazony i ciężkie rzeczy ? – rozejrzała się dookoła z uśmiechem . Pokiwałam głową . Pielęgniarka skierowała się do drzwi . Po kilku sekundach stanął w nich zdrajca . Mimo wszystko na jego widok serce zaczęło bić mi mocniej .
- Cześć – przywitał się . – Mogę wejść ?
- Nie . – odpowiedziałam szybko . Chyba spodziewał się innej odpowiedzi ale uraczył mnie tylko nieco zdziwionym spojrzeniem , nie zaprotestował . – Po co przyszedłeś ?
- Porozmawiać . – oparł się o framugę – Słuchaj , wiem , że jesteś na mnie zła , ale ja naprawdę ..
- Naprawdę nie chciałeś powiedzieć tego co powiedziałeś . To takie kreatywne . – powiedziałam z naciskiem na słowo ,, kreatywne ‘’.
- Prim , wiesz dobrze , że nie chciałem cię zranić . Jesteś mi bliska , zaprzyjaźniliśmy się …
- Ale to spaprałeś . Nie mam już do ciebie zaufania ! – głos łamał mi się przy ostatnich słowach .
- Możesz mi chociaż powiedzieć co takiego zrobiłem ?! Powiedziałem ci , że jesteś słaba psychicznie . I o to chodzi ? Przecież to prawda , Prim .- podszedł do łóżka nieproszony i usiadł . Spojrzałam wprost w jego ogromne oczy .
- Wiesz o co tu chodzi ? O to , że złamałeś moją psychikę do końca . Wręcz ją wyśmiałeś . Postąpiłeś zupełnie jak ktoś , kto nie wie przez co przeszłam . Byłeś … moim przyjacielem . – moje oczy napełniły się łzami .- I kiedy byłam na ciebie zła nie potrafiłeś powstrzymać się od komentarza , żeby role się obróciły . O to się wściekam ! Nie postąpiłeś jak przyjaciel , stwierdziłeś , że jestem upierdliwa i nigdy nie znajdę faceta . To tak dzisiaj zachowuje się przyjaciel ?!
Słuchał mnie w milczeniu a jego oczy stały się mniejsze . Czyżby się wstydził ?
 Byłem dla ciebie przyjacielem cały czas ! – wybraniał się .
- Wiesz co , nie mam zamiaru słuchać tego , jaki ty jesteś wierny swoim przyjaciołom . Nigdy ich nie zawodzisz , nie rzucasz obelg i nie przekreślasz dobrego startu . Jesteś idealnym pieprzonym przyjacielem . Ale nie dla mnie . Wyjdź ! – zakończyłam a jedna łza popłynęła mi po policzku . Samber siedział chwilę w bezruchu , potem popatrzył na mnie nieporadnie . Gdy ujrzał jak ocieram policzek coś w nim zawrzało i bez słowa skierował się do wyjścia . Kopnął drzwi z całej siły i odszedł.

2014/01/12

7.




7 .
- Dobrze rozumiem ? – spojrzałam na Sambera , jakby nagle zmienił się w kosmitę . – Mam nosić koszulki z dużym dekoltem ?
- I miniówy – dodał popijając łyk kawy .
- Żartujesz ?– nie dowierzałam ,  odgryzając głowę ciasteczkowemu misiowi .
- Nie . Nie noś też rajstop . – przeczesał dłonią włosy . Były tak gęste , że palce zginęły już po pierwszych trzech centymetrach – Jest potem problem przy ściąganiu . – uśmiechnął się lekko . – A czasami chłopcy chcą to załatwić szybko .
- Dobra , nie zagłębiajmy się tak bardzo – pisnęłam i naciągnęłam koc wyżej . Poczułam się naga , chociaż miałam na sobie gruby dres .
- Jeśli wolisz .
Samber przyszedł do mnie rano , ponieważ jest sobota . Pani Mench przygotowała dla nas drobny poczęstunek i od razu gdzieś się zmyła . Dzisiaj wcieliłam w życie swój plan . Samber zgodził się mnie wtajemniczyć w sprawy damsko-męskie . Z tego co mówił wynikało ,  że faceci są bardzo płytcy . ,, Ale nie wszyscy , rzecz jasna . Samber zaliczał się do grupy bardziej wychowanych ‘’ , pomyślałam .
- Co jeszcze , oprócz skąpego ubioru ? – Zapytałam , modląc się w myślach , żeby nie tylko to się liczyło dla facetów .
- No cóż . Przyznam ci , że to trochę krępujące , zdradzając męski sposób myślenia  - przyznał , ale nie wydawał się zawstydzony .
- Nie martw się . Nikt się nie dowie . – przyrzekłam .
- Chłopcy lubią jak dziewczyny zgadzają się na ich zachcianki . – oparł się wygodnie na krześle i wbił wzrok w sufit , jakby tam miał wypisaną odpowiedz na moje pytania .
- To znaczy ?
- Chcesz iść na zakupy , a chłopak do kina  . To idziesz do kina . Proste .
- Wcale nie ! To chłopak powinien iść tam , gdzie dziewczyna ! Bo on powinien być gentelmanem . – zaprzeczyłam ostro .
- Wiem . Mówię ci tylko , czego chciałby chłopak . A ty zaprzeczasz tym , co chciałaby dziewczyna .
- To takie skomplikowane . – bąknęłam i podparłam się na łokciu . – Całe to życie damsko-męskie .
- Nie musisz mi mówić .
- Opowiedz mi o swojej dziewczynie .- podsunęłam temat , ale zaraz tego pożałowałam . W gruncie rzeczy nie chciałam wiedzieć jaka to ona jest wspaniała , jak świetnie całuje i , że na pewno nigdy nie ubiera rajtek .  Poza tym nie wiem , czy serce by mi się nie złamało , gdyby opisywał ją we wszystkich kolorach tęczy . Samber tak mnie pociąga , że aż trudno jest mi samej sobie zaprzeczyć . 
Otrząsnęłam się przypominając o wszystkich sytuacjach , kiedy to miał szansę mnie pocałować i to , że ani razu tego nie zrobił . Lubił mnie ale nie kochał . Koniec . Kropka .
- Tak właściwie to tydzień temu ze mną zerwała . – powiedział i ani razu nie spojrzał w moją stronę . Mówił , jakby do siebie . – Była miła , atrakcyjna i uwielbiałem nasz związek . To był najdłuższy z moich wszystkich . Ale … – uśmiechnął się nerwowo . Widziałam . Widziałam ból w jego oczach . – wolała innego .
- Bardzo mi przykro – szepnęłam , kiedy skończył .
- Nie powinno ci być przykro . A tym bardziej mnie . Starałem się , żeby wszystko między nami było idealne ale ona tego nie doceniła . Wyjechała z tamtym gościem , nawet się nie pożegnała , tylko wysłała mi sms’a . O – ocknął się – masz kolejną rzecz , którą powinnaś wiedzieć . Nigdy nie zrywaj z facetem przez sms’a ani telefonicznie . Faceci lubią szybko załatwiać wiele spraw , ale nie te . Musisz mu to powiedzieć prosto w oczy – I w tym momencie nasze spojrzenia się spotkały . Troszeczkę się wystraszyłam , kiedy widziałam płomień żarzący się w jego źrenicach . Czuł żal . Ale nie tylko . Uczuciem przewodnim było rozczarowanie .
- Rozumiem . Tylko to czasami takie trudne , nie uważasz ?
- Całe nasze życie jest trudne .
- Nie sądzisz , że gdyby powiedziała ci to twarzą w twarz nie byłbyś jeszcze bardziej wkurzony ?
- Nie byłem wkurzony . Tylko zraniony . Bo prawda jest taka , że każdy powinien mieć wybór . I wybierać dobre drogi . Najwyraźniej ..
- Nie byłeś dla niej dobrą drogą – wyrwało mi się . – Przepraszam . – odruchowo przyciągnęłam dłoń do ust , jakbym nie chciała przepuścić wypowiedzianych słów na wolność .
- Z naszych rozmów wyłapałem kolejną rzecz  , którą powinnaś opanować . Cały czas za coś mnie przepraszasz . Za to , że powiedziałaś , co o mnie myślała tamta dziewczyna .- zaczął wyliczać na palcach . - Przeprosiłaś też wtedy , kiedy zapytałaś się gdzie mieszka mój brat . A nie powinnaś przepraszać za żadną z tych rzeczy . – wziął głęboki wdech a ja patrzyłam na niego , nieco osłupiała . – Założę się , że teraz chciałabyś mnie przeprosić , za to , że tyle przepraszasz . Prawda ? – uśmiechnęłam się do niego bo idealnie mnie przejrzał . Odwzajemnił uśmiech a żarzący się w jego oczach płomień zniknął . Wrócił dawny Samber . Spokojny i opanowany a jednocześnie tak nonszalancki i przebojowy .
- Dobra , dość tych spraw sercowych . Musimy zrobić sobie przerwę – zsunęłam nogi z łóżka – Ale bardzo krótką . Muszę nadgonić siedemnaście lat życia . Zabierz mnie gdzieś , błagam . Tak świetnie się wczoraj z tobą bawiłam i chciałabym to powtórzyć .
W jego oczach rozbłysnął blask .
- Naprawdę ? Uważam siebie za nudziarza . Zabrałem cię wczoraj na dach garażu . – złapał się za czoło , żeby pokazać swoją głupotę .
- Na garażu było niesamowicie . Zobaczyłam piękne widoki ale odkryłam też … - zawiesiłam się . Co takiego odkryłam ? Miasto ? Naturę ? Niebo ? Słońce ? Życie ?
- Co takiego odkryłaś , Prim ? – patrzył na mnie wyczekująco .
- Ciebie .



Godzinę później  byliśmy już w drodze do KFC , bo oboje zgłodnieliśmy . Samber prowadził swojego czarnego merca w nieco szybszej prędkości , niż jest dozwolona . Ja siedziałam obok niego po stronie pasażera , a w za szerokich jak na moje nogi spodniach czułam się jak worek na ziemniaki .
Wiedziałam , że kiedy będę zdobywać chłopaka będę musiała zmienić ubrania na nieco bardziej obcisłe i , no cóż , bardziej kuse . Już na samą myśl o tym czułam pod obcisłym podkoszulkiem bezsilne serce . Chyba miałam klaustrofobię , bo w aucie też nie czułam się komfortowo . Szybo uchyliłam okno powodując przeciąg , który pieścił nam włosy w to chłodne popołudnie .

,, Wciąż myślę o sytuacji sprzed godziny , kiedy to głupia palnęłam chłopakowi , że go odkryłam . Boże , to brzmi równie fatalnie jak wygląda . Samber popatrzył na mnie wtedy nieco zszokowany , ale szybko opuścił wzrok i przyglądał się kremowym płytkom .
Brr , wzdrygnęłam się , kiedy przypomniałam sobie jego minę , a potem ucieszyłam , że nie widziałam swojej . Oczywiście starałam się to doskonale zdemaskować , ale taka ze mnie aktorka , że szkoda mówić . Po prostu wstałam , jakby nic się nie stało , poszłam do łazienki , a on siedział i czekał aż wrócę . Potem zaczęliśmy normalną rozmowę . 
No proszę , kiedy o nim piszę idzie mi to znacznie lepiej niż wtedy, kiedy piszę o sobie . On mnie pobudza , otwiera do działania . A teraz otworzy mój brzuch , bo właśnie wjeżdżamy na parking ''

- O czym piszesz ? - zapytał chłopak nie spuszczając wzroku z jezdni . Jakiś van zajechał nam drogę i musiał gwałtownie zatrzymać pojazd  . Pamiętnik z impetem wypadł mi z rąk i spadł na gumową posadzkę . Samber zaklął .
- Przepraszam - powiedział zatrzymując samochód , podniósł i położył niebieski notesik na kolanach , zanim ja zdążyłam to zrobić . Miał niesamowity refleks .
- Właśnie miałam pierwszą prawie-stłuczkę w moim życiu - odgarnęłam rude loki na plecy kiedy wyszłam z auta . Na ustach Sambera zakwitł piękny uśmiech .
Weszliśmy do środka Fast-food'a . W środku nie było tłoczno , za to w powietrzu unosił się przyjemny zapach kawy i frytek .
Samber zapłacił za mojego hamburgera i kawę , właśnie wtedy , kiedy wyciągnęłam z torby kartę kredytową ( nowiutką ! ) .
- Poczekaj - pójdę do bankomatu na rogu i oddam ci - rzuciłam obracając się na pięcie .
- Czekaj - popatrzył na mnie surowo i złapał za ramię - Siadaj - wskazał kanapę koło okna i położył tam nasze tacki z jedzeniem - I jedz . Zwariowałaś ? Nie musisz mi oddawać . Chłopak powinien zapłacić za dziewczynę . 
- Ale na randce . - spojrzałam na niego , a on nie spuszczał wzroku ze swojego hamburgera i zaczął go konsumować . Wyczuł , jaką właśnie popełnił gafę .- Więc powinnam ci oddać . - naciskałam .
- No to powiedzmy , że to był przyjacielski zakup . Kupiłem ci hamburgera . Miałabyś ochotę ? - wskazał zawiniątko na mojej tacy .
Przewróciłam głową w geście kapitulacji i zaczęłam jeść .
- Możemy wrócić do mojego poznawania ,, męskich tajemnic ''? - uśmiechnęłam się .

- Jasne . Ale tym razem to ty zadajesz pytania . Nic więcej ci nie powiem , bo każdy facet tak naprawdę jest inny i działamy pod wpływem impulsu . Podałem ci już rzeczy , które są w nas raczej stałe . - wziął łyka coli - Teraz ty pytasz , a ja staram się ci odpowiedzieć .
- No dobra - wytarłam usta chusteczką - Na co faceci lubią chodzić do kina ?
- Na co ? - uśmiechnął się podejrzliwie - Powinnaś raczej zapytać po co .
- Po co ? - zapytałam natychmiastowo .
- Żeby się obściskiwać z naiwnymi dziewczynami , które szukają byle pocieszenia - spojrzał przez okno . Kiedy znów zwrócił uwagę na mnie , uśmieszek z jego twarzy zniknął .- Przepraszam . Nie chciałem , żeby to tak zabrzmiało .
- Ale zabrzmiało - wypaliłam .
- Ale na serio , nie chciałem cię zdenerwować  . Ani tym bardziej urazić .
- Pytanie numer dwa - Coś w środku mnie zawrzało- Sądzisz , że jestem tak naiwna ?
Zmierzył mnie surowym wzrokiem . 
- Przeprosiłem przecież . - na jego czole pojawiła się pionowa zmarszczka .
- Tak , wiem . Ale nie wiem jak mnie myślisz . A chce , Samber . Chcę wiedzieć , jak ty mnie postrzegasz w tej sprawie .
- Sądzę , że byś się na to zgodziła . - podniosłam jedną brew , kiedy usłyszałam jego słowa .
- Na pójście do kina , czy na obściskiwanie się ?

- I na to , i na to . Tylko wiem , że musiałabyś mieć odpowiedniego faceta , nie byle jakiego dupka . Bo sądzę , że jesteś rozsądna .
- Pytanie numer trzy - rzuciłam od razu , gdy przestał mówić .- Czy zrobiłeś tak kiedyś z dziewczyną? 
- Co ?
- Pytam , czy zaprosiłeś kiedyś dziewczynę do kina , żeby się z nią obściskiwać . 
Miał kamienną twarz , ale potem znów pojawił się na niej tajemniczy uśmieszek .
- Nie rozmawiajmy o mnie . Skupmy się na typach , które chcesz upolować . - rzucił i wziął do reki kubeczek coli .
- A więc jednak ! - krzyknęłam i zaśmiałam się szyderczo .
- Naprawdę w to wątpiłaś ? - jeden z jego kącików w ustach podniósł się lekko , kiedy pił kolę przez rureczkę - Jestem jak każdy inny facet .
- To czemu mówisz mi , żebym się z takimi nie umawiała ? Jeśli prawdą jest to co mówisz , że wszyscy tak robią , to chyba nie znajdę takiego faceta na świecie , który byłby inny .
- Źle mnie zrozumiałaś . Już chyba po raz setny odkąd się poznaliśmy . - Zmrużył oczy , kiedy reflektory jakiegoś mustanga zaświeciły ostro na parkingu - Zobaczysz , że kiedyś będziesz się całowała z chłopakiem na filmie , a kiedy wrócisz do domu nie będziesz znała nawet jego tytułu . Mi chodziło o to , żebyś uważała na chłopaka , który będzie się do ciebie ostro przystawiał na pierwszej randce . Wtedy będziesz skrępowana , bo nie będziesz go dobrze znała . A jemu będzie z tym dobrze . Bo on nie chce ciebie tylko ..- przerwał i mocno wciągnął powietrze -  Kurde , nie potrafię dobrać odpowiednich słów . - popatrzył mi prosto w oczy - Cały czas próbuję powiedzieć , że powinnaś wdawać się w głębsze uczucia jeśli się w nim naprawdę zakochałaś i jeśli on cię naprawdę lubi . A nie wtedy , kiedy zaprowadzi cię do kina , posadzi w ostatnim rzędzie i będzie się do ciebie dobierać . Coś mniej więcej w tym stylu . Rozumiesz ?
- Tak - przytaknęłam i spojrzałam prosto w jego ogromne oczy . Mówił tak pewnie , tak mądrze , że z każdym słowem chciałam więcej . Był taki nonszalancki a zarazem taki uczuciowy . Szkoda , że te uczucia były przeznaczone dla kogoś innego . Otworzyłam usta skłonne do dalszej rozmowy kiedy on niespodziewanie odwrócił głowę za siebie . Usłyszałam wołanie .
-   Samber ! - krzyknął jakiś wysoki i muskularny blondyn w drugim kącie pomieszczenia. Zaczął zmierzać w naszym kierunku .  - Witajcie - przywitał się ze mną uśmiechem a Samberowi podał rękę na przywitanie . Zderzyli się barkami ( w chłopskim geście przywitania ) . 
Dave usiadł obok mnie na sofie .  Był nieco mniej przystojny niż wydawał mi się w klubie . Ale za to nie pijany i od razu bardziej ułożony . Miał idealnie zaczesane do tyłu włosy i jaskrawoniebieskie oczy . 
- Wpadłem na chwilę , żeby kupić coś do żarcia . Od rana jestem mega zajęty całą organizacją . - westchnął .
- Organizacją czego ? - Wzięłam do ust jednego frytka .
 - Gdzie ty jesteś ? W innym świecie ? - Pomachał mi ręką przed twarzą . - Za dwa dni będzie imprezka stulecia , przecież wiesz . Muszę dzisiaj wszystko pozałatwiać bo jadę do rodziców i nie wrócę do dnia imprezy . 
- Nie wiem nic o żadnej imprezie . - Zaskoczyłam się .- Skąd niby miałabym wiedzieć ?
  Dave spojrzał na Sambera spode łba . I wszystko jasne . 
- Czemu mi nie powiedziałeś ?! - Warknęłam . 
- Czemu jej nie powiedziałeś ?! - dodał Dave jednocześnie . Samber spojrzał na coś za oknem , aby uniknąć naszych wzroków . 
- To jest już śmiesznie ! - Wypaliłam podnosząc głos a on zwrócił głowę w moją stronę zmieszany . I chyba zawiedziony , że jego plan odcięcia mnie od ludzi i imprez nie poskutkował .
 - To ja was zostawię samych .. - Zamruczał Dave powili odchodząc od stolika i po chwili zniknął za rogiem ściany .
 - Najpierw , wczoraj w klubie powiedziałeś , że nie zamierzasz pozwolić mi się wykazać . Teraz okazuje się , że nie powiedziałeś mi o imprezie Dave'a , na którą ewidentnie zostałam zaproszona . - Zmierzyłam go surowym wzrokiem , ale on siedział i bawił się plastikową rureczką . Miał nieobecny wzrok .
Jesteś pacjentką szpitala , a nie imprezowiczką . - rzucił ostro .
- Po pierwsze wypraszam sobie . Nie jestem chora psychicznie . Trafiłam do szpitala bo miałam cholerny wypadek . Po drugie ty nie decydujesz nawet w najmniejszym stopniu gdzie chodzę , ani do kogo . Po trzecie wczoraj zabrałeś mnie do klubu , a teraz mówisz , że niby nie mogę imprezować  !- mój lodowaty wzrok trochę zbił go z tropu , ale po chwili zdobył się na komentarz .
- Zgadzam się , to nie zależy ode mnie . Ale od szpitala . Nikt przy zdrowym rozsądku nie będzie pozwoli cię wychodzić  na imprezy , skoro zaledwie półtora tygodnia temu leżałaś w punkcie intensywnej terapii - zaśmiał się pod nosem . Czamami potrafił być bardzo chamski .
- To dlaczego teraz tutaj jestem ? - przekomarzałam się .- I byłam wczoraj w klubie i siedziałam na garażu ?
- Wczoraj chciałem ci pokazać jak to wygląda , bo wiem , że nie pamiętasz swojego życia . Z każdym wyjściem zaręczam za ciebie . Jestem pełnoletni i biorę za ciebie odpowiedzialność . Do tego muszę pokazać legitkę . Wiesz ile jest załatwiania , żeby wyprowadzić cię za drzwi szpitala ? - wypił ostatni łyk coli z plastikowego kubeczka i położył go na tacce . 
- Nie będziesz się musiał więcej fatygować .- rzuciłam odchodząc od stolika .
- Prim - złapał mnie za ramię . - Poczekaj . - przystanęłam i spojrzałam w te jego dziko piękne oczy . Ale w tej chwili mnie nie uwodziły . One mnie odtrącały . Były fałszywe i piękne tylko wtedy , kiedy udawał . Samber kpił sobie ze mnie , traktował jak małe dziecko i uważał , że skoro mieszkam w szpitalu ( na razie ) to oznacza , że jestem chora . A wcale nie byłam !
- Czego chcesz ?! - warknęłam - Bo ja chcę tylko tyle , żebyś mnie teraz odwiózł do szpitala . Bo jak wyraźnie podkreśliłeś , tam jest moje miejsce . 
- Jesteś bardziej wrażliwa niż myślałem - usłyszałam kiedy wybiegłam na parking - Z takim podejściem nigdy nie znajdziesz faceta . Jesteś za miękka . Oni wolą twarde sztuki ...
Więcej słów nie usłyszałam bo z impetem zamknęły się za mną drzwi pomieszczenia . W oczach czułam piekące łzy nienawiści do Sambera . Najpierw obiecywał mi złote góry , teraz poniżał i twierdził , że całe moje starania by zdobyć faceta są bez sensu . Że niby jestem za miękka ? Skoro tak twierdzi to w najbliższym czasie pokaże mu , jak bardzo się pomylił .

6.


6.

Weszliśmy do sporego , ciemnego pomieszczenia wypełnionego ostrym powietrzem i dziesiątkami ludzi , głównie w naszym wieku . Kiedy dym papierosów dotarł do moich pluć nie mogłam powstrzymać się od kaszlu .
- Na pewno chcesz wchodzić ? - zapytał Samber - Możemy wrócić jeśli chcesz. Ja za godzinę zaczynam zmianę więc odprowadzę cię do szpitala i wrócę . - chłopak przekrzykiwał głośno dudniącą muzykę .
- Nie ma mowy - Zaprotestowałam - Wchodzimy.
Przedarliśmy się przez tłum skąpo odzianych kobiet i mężczyzn . Woń perfum , wody kolońskiej , piwa , papierosów i potu zatykała moje gardło . Przyłożyłam wierzch rękawa bluzy do nosa i ust żeby choć trochę zatrzymać przedstawianie się toksyn do środka . Samber chwycił mnie za wolny nadgarstek i prowadził przez tłum , żebym się nie zgubiła . Doskonale znal to miejsce i mimo ogromu ludzi szedł szybkim krokiem . Później , kiedy znaleźliśmy przestronne miejsce na parkiecie szepnął mi do ucha :
- Chyba nie tak to sobie wyobrażałaś ?
Przeszył mnie przyjemny dreszcz kiedy poczułam jego oddech na skórze .
- W sumie to mogło być gorzej . Tylko ten zapach .- Rozejrzałam się dookoła . Było tak ciemno , że nie było widać za wiele. Wyróżniały się tylko dziewczyny z ubraniami w neonowych kolorach . Ostre kolorowe światła tańczyły nad naszymi głowami a DJ zapuścił kolejny kawałek . Bardzo szybki dubstep .
- Kogo my tu mamy ! - usłyszałam donośny męski głos .
Podeszło do nas dwóch mężczyzn ,wyglądało na to , że znajomych Sambera .Byli wysocy , ale w ciemności nie widziałam ich twarzy .
- Hej , brachu ! - Podali sobie ręce do uścisku .
- Widzę , że nie marnujecie czasu !- pochwalił ich Samber. Kiedy krzyczał jego głos wydawał się bardziej męski , niż to możliwe .
- To nie w naszym stylu . A to kto ? - poczułam na sobie wzrok trzech facetów .
- To jest Prim . - Samber wskazał znajomym moją osobę - Prim , poznaj Chuck'a i Dave' a . Są ze mną na roku .
- Miło mi was poznać ! - krzyknęłam ale nie sadzę , że usłyszeli cokolwiek .
- Hej Prim . Lepiej go pilnuj . Lubi zaszaleć . - Któryś z chłopców , najprawdopodobniej Dave uśmiechnął się podejrzliwie. Poczułam ciarki na plecach .
- Nie jestem aż taki zły , Dave . Nic przecież nie pobije twojego nagiego tańca na ostatniej imprezie .- Odgryzł się Samber i wszyscy się zaśmiali , chyba przypominając sobie tamtą sytuację .
- No wiesz - nieźle wstawiony Chuck tyrpnął mnie w ramię - Może chciałabyś nam towarzyszyć następnym razem ? 
Oboje spojrzeli na mnie i wydawało mi się , że Dave gapi się na moje cycki . Nie były przecież tak bardzo odkryte pod sportowym podkoszulkiem , ale najwyraźniej mu to nie przeszkadzało .Chuck natomiast zajął się przepraszaniem jakiejś kobiety , na którą wylał drinka .
- Ona jest grzeczną dziewczyną . Nie pozwolę , żebyście ją zepsuli . - Odezwał się Samber a Dave mruknął coś w stylu ,, Nic z tych rzeczy "
Skarciłam go wzrokiem . Byłam zła , że bez żadnych skrupułów podejmuje za mnie decyzje. Przecież chciałam znaleźć swoje nowe Ja , a on odciągał mnie tego kroku i zachowywał się jakbym była małą dziewczynką . Może i straciłam pamięć ale wciąż jestem dojrzałą nastolatką , a nie marionetką !
- Nie dałeś mi się jeszcze wykazać - odgryzłam się a Chuck i Dave dopingowali mnie gwizdami .
- Ostra - powiedział jeden do drugiego .
Mimo , że nie widziałam twarzy Sambera mogłam się domyślić , jak bardzo jest zaskoczony moją postawą .
- Fakt - przytaknął. - Ale nie zamierzam .
Starałam się nie roześmiać . Dlaczego on jest tak pewny , że moje życiowe kroki są zależne od niego ? Chciałam go skarcić za te słowa , ale przypomniałam sobie o moim planie . Nie mogłam się z nim kłócić , jeśli ma mi pomóc w zdobyciu chłopaka . Zakołysałam się więc w rytm muzyki udając , że nie usłyszałam jego słów .


- O co ci chodzi ? - Samber zmrużył oczy .
Chwilę temu zaproponowałam , żebyśmy usiedli na skórzanej sofie w rogu sali . Mówiłam , że chcę odetchnąć od tańca i napić się . Tak naprawdę postanowiłam wcielić w życie swój plan. Nie mogłam przecież tego zrobić na środku parkietu w tłumie dziesiątek ludzi .
Wzięłam lemoniadę , która była jedynym napojem bezalkoholowym . Miałam ochotę na coś mocniejszego , ale Samber pilnował mnie jak oka w głowie . ,, Pamiętaj , że wracasz dziś do szpitala . '' - mówił . Z żalem przyglądałam się , jak sam popijał mojito . Był już pełnoletni i twierdził, że zawsze przed pracą lubi się tym orzeźwić . Chuck i Dave nie przyjęli propozycji dołączenia się . Czasami widziałam ich tańczących w tłumie .
- O nic . - mruknęłam tak , jakbym była naprawdę zdziwiona jego podejrzeniami. Miejsce w rogu sali było bardzo przestronne oraz , co najważniejsze , oddzielone od parkietu i głośników . Mogliśmy rozmawiać nie przekrzykując się nawzajem .
- Nie żartuj . Jeszcze nie jestem nawet trochę pijany . - wziął łyk napoju i zaczął dalej - Poza tym widzę , że jesteś poddenerwowana . 
- Mam do ciebie interes - popatrzyłam na jego twarz , bo do tej pory udawałam , że strasznie mnie interesuje zimna szklanka lemoniady . Kolorowe światła dobijały się na jego delikatnych kościach policzkowych i lekko zadartym nosie .
- Słucham . - Odstawił szklankę na stolik i odwzajemnił spojrzenie .
- Wiem , że to będzie bardzo , bardzo dziwne z mojej strony , ale chciałabym prosić cię o pomoc . - zaczerwieniłam się na samą myśl o tym , co chcę teraz powiedzieć . Wiedziałam jednak , że nie mogę tego odwlekać w nieskończoność , poza tym już nie znajdę innej tak dobrej okazji , jak ta . Zwierzenie się chłopakowi w ciemnym pomieszczeniu , gdzie nie będzie widać ani słychać mojego zdenerwowania wydawało się idealnym rozwiązaniem . - Jestem okropnie samotna i potrzebuję kogoś , kto przejdzie przez to wszystko ze mną .- Zauważyłam na jego czole pionową kreskę zaskoczenia i chyba zawstydzenia tą sytuacją . ,,A więc jednak zabrzmiało to tak dziwnie jak przypuszczałam '' , przeszło mi przez myśl  . - Nie chcę , żebyś mnie źle zrozumiał . - Zerknęłam na niego nieporadnie . - Powiem ci prawdę , bez owijania w bawełnę . Chcę znaleźć chłopaka . I zdaje mi się , że masz w sprawach sercowych dużą wprawę . A już na pewno , jeśli chodzi o dziewczyny . - Uśmiechnął się lekko - Dlatego proszę cię , żebyś dał mi wskazówki , wszystko co może mi pomóc uwieść faceta , jakkolwiek dziwnie by to teraz nie zabrzmiało . Może nie tyle co uwieść , ale żeby się mną zainteresował .- wbiłam wzrok w swoje dłonie -  Ty doskonale wiesz , czego oni chcą . 
Samber nie patrzył na mnie . Był zmieszany . Czyżbym go czymś uraziła ? Przecież mówiłam same dobre rzeczy . To chyba nic złego , jak facet zna się na tych sprawach . Poza tym prosząc go o pomoc wyraźnie podkreśliłam , że nie jestem nim zainteresowana . Poszłam mu na rękę , bo być może zauważył , jak mu się wcześniej przyglądałam . Ostatnimi słowami powinnam rozwiać jego wątpliwości na ten temat .
- Jeśli tak bardzo tego chcesz - wymamrotał .
- Naprawdę , bardzo . Czuję się taka samotna i .. - urwałam - Mało kochana . Nic nie wiem o swojej rodzinie . Nikt nie przyszedł mnie odwiedzić i wychodzi na to , że sama muszę wyciągnąć do kogoś rękę . I wiem , że mi w tym pomożesz . Bo to chyba oczywiste , że potrzebuję pomocy - spojrzałam na siebie .
- Nie potrzebujesz wiele . - odezwał się w końcu - Jesteś .. bardzo ładna .- spuścił wzrok , dokładnie wtedy , kiedy ja odważyłam się go podnieść . Czyżbym dobrze usłyszała ? Samber przyznał , że jestem ładna ? Zawładnęła mnie chwila słabości .Pierwszy raz usłyszałam komplement . Uśmiechnęłam się lekko i znów wbiłam wzrok w chłopaka siedzącego obok mnie . Patrzył w tłum , lecz cały czas mówił .- Jesteś też bardzo zabawna i inteligentna . Na pewno .. - zaciął się , jakby szukał odpowiednich słów - Na pewno znajdziesz miłość . Każdy facet chciałby taką dziewczynę .
- Czyli mam rozumieć , że mi pomożesz ?
- Mogę ci dać wskazówki , skoro naprawdę sądzisz , że mam takie oko - uśmiechnął się do mnie - Ale sądzę , że nie potrzebujesz projektanta do własnej osoby . Bardziej instruktora , który cię nakieruje .
- Boże , dziękuję ! - odruchowo złapałam go za rękę i uścisnęłam . Przeżyłam momentalny szok . I nie dlatego , że wyrwał się z mojego uścisku . Dlatego , że tego nie zrobił .