2014/01/12

6.


6.

Weszliśmy do sporego , ciemnego pomieszczenia wypełnionego ostrym powietrzem i dziesiątkami ludzi , głównie w naszym wieku . Kiedy dym papierosów dotarł do moich pluć nie mogłam powstrzymać się od kaszlu .
- Na pewno chcesz wchodzić ? - zapytał Samber - Możemy wrócić jeśli chcesz. Ja za godzinę zaczynam zmianę więc odprowadzę cię do szpitala i wrócę . - chłopak przekrzykiwał głośno dudniącą muzykę .
- Nie ma mowy - Zaprotestowałam - Wchodzimy.
Przedarliśmy się przez tłum skąpo odzianych kobiet i mężczyzn . Woń perfum , wody kolońskiej , piwa , papierosów i potu zatykała moje gardło . Przyłożyłam wierzch rękawa bluzy do nosa i ust żeby choć trochę zatrzymać przedstawianie się toksyn do środka . Samber chwycił mnie za wolny nadgarstek i prowadził przez tłum , żebym się nie zgubiła . Doskonale znal to miejsce i mimo ogromu ludzi szedł szybkim krokiem . Później , kiedy znaleźliśmy przestronne miejsce na parkiecie szepnął mi do ucha :
- Chyba nie tak to sobie wyobrażałaś ?
Przeszył mnie przyjemny dreszcz kiedy poczułam jego oddech na skórze .
- W sumie to mogło być gorzej . Tylko ten zapach .- Rozejrzałam się dookoła . Było tak ciemno , że nie było widać za wiele. Wyróżniały się tylko dziewczyny z ubraniami w neonowych kolorach . Ostre kolorowe światła tańczyły nad naszymi głowami a DJ zapuścił kolejny kawałek . Bardzo szybki dubstep .
- Kogo my tu mamy ! - usłyszałam donośny męski głos .
Podeszło do nas dwóch mężczyzn ,wyglądało na to , że znajomych Sambera .Byli wysocy , ale w ciemności nie widziałam ich twarzy .
- Hej , brachu ! - Podali sobie ręce do uścisku .
- Widzę , że nie marnujecie czasu !- pochwalił ich Samber. Kiedy krzyczał jego głos wydawał się bardziej męski , niż to możliwe .
- To nie w naszym stylu . A to kto ? - poczułam na sobie wzrok trzech facetów .
- To jest Prim . - Samber wskazał znajomym moją osobę - Prim , poznaj Chuck'a i Dave' a . Są ze mną na roku .
- Miło mi was poznać ! - krzyknęłam ale nie sadzę , że usłyszeli cokolwiek .
- Hej Prim . Lepiej go pilnuj . Lubi zaszaleć . - Któryś z chłopców , najprawdopodobniej Dave uśmiechnął się podejrzliwie. Poczułam ciarki na plecach .
- Nie jestem aż taki zły , Dave . Nic przecież nie pobije twojego nagiego tańca na ostatniej imprezie .- Odgryzł się Samber i wszyscy się zaśmiali , chyba przypominając sobie tamtą sytuację .
- No wiesz - nieźle wstawiony Chuck tyrpnął mnie w ramię - Może chciałabyś nam towarzyszyć następnym razem ? 
Oboje spojrzeli na mnie i wydawało mi się , że Dave gapi się na moje cycki . Nie były przecież tak bardzo odkryte pod sportowym podkoszulkiem , ale najwyraźniej mu to nie przeszkadzało .Chuck natomiast zajął się przepraszaniem jakiejś kobiety , na którą wylał drinka .
- Ona jest grzeczną dziewczyną . Nie pozwolę , żebyście ją zepsuli . - Odezwał się Samber a Dave mruknął coś w stylu ,, Nic z tych rzeczy "
Skarciłam go wzrokiem . Byłam zła , że bez żadnych skrupułów podejmuje za mnie decyzje. Przecież chciałam znaleźć swoje nowe Ja , a on odciągał mnie tego kroku i zachowywał się jakbym była małą dziewczynką . Może i straciłam pamięć ale wciąż jestem dojrzałą nastolatką , a nie marionetką !
- Nie dałeś mi się jeszcze wykazać - odgryzłam się a Chuck i Dave dopingowali mnie gwizdami .
- Ostra - powiedział jeden do drugiego .
Mimo , że nie widziałam twarzy Sambera mogłam się domyślić , jak bardzo jest zaskoczony moją postawą .
- Fakt - przytaknął. - Ale nie zamierzam .
Starałam się nie roześmiać . Dlaczego on jest tak pewny , że moje życiowe kroki są zależne od niego ? Chciałam go skarcić za te słowa , ale przypomniałam sobie o moim planie . Nie mogłam się z nim kłócić , jeśli ma mi pomóc w zdobyciu chłopaka . Zakołysałam się więc w rytm muzyki udając , że nie usłyszałam jego słów .


- O co ci chodzi ? - Samber zmrużył oczy .
Chwilę temu zaproponowałam , żebyśmy usiedli na skórzanej sofie w rogu sali . Mówiłam , że chcę odetchnąć od tańca i napić się . Tak naprawdę postanowiłam wcielić w życie swój plan. Nie mogłam przecież tego zrobić na środku parkietu w tłumie dziesiątek ludzi .
Wzięłam lemoniadę , która była jedynym napojem bezalkoholowym . Miałam ochotę na coś mocniejszego , ale Samber pilnował mnie jak oka w głowie . ,, Pamiętaj , że wracasz dziś do szpitala . '' - mówił . Z żalem przyglądałam się , jak sam popijał mojito . Był już pełnoletni i twierdził, że zawsze przed pracą lubi się tym orzeźwić . Chuck i Dave nie przyjęli propozycji dołączenia się . Czasami widziałam ich tańczących w tłumie .
- O nic . - mruknęłam tak , jakbym była naprawdę zdziwiona jego podejrzeniami. Miejsce w rogu sali było bardzo przestronne oraz , co najważniejsze , oddzielone od parkietu i głośników . Mogliśmy rozmawiać nie przekrzykując się nawzajem .
- Nie żartuj . Jeszcze nie jestem nawet trochę pijany . - wziął łyk napoju i zaczął dalej - Poza tym widzę , że jesteś poddenerwowana . 
- Mam do ciebie interes - popatrzyłam na jego twarz , bo do tej pory udawałam , że strasznie mnie interesuje zimna szklanka lemoniady . Kolorowe światła dobijały się na jego delikatnych kościach policzkowych i lekko zadartym nosie .
- Słucham . - Odstawił szklankę na stolik i odwzajemnił spojrzenie .
- Wiem , że to będzie bardzo , bardzo dziwne z mojej strony , ale chciałabym prosić cię o pomoc . - zaczerwieniłam się na samą myśl o tym , co chcę teraz powiedzieć . Wiedziałam jednak , że nie mogę tego odwlekać w nieskończoność , poza tym już nie znajdę innej tak dobrej okazji , jak ta . Zwierzenie się chłopakowi w ciemnym pomieszczeniu , gdzie nie będzie widać ani słychać mojego zdenerwowania wydawało się idealnym rozwiązaniem . - Jestem okropnie samotna i potrzebuję kogoś , kto przejdzie przez to wszystko ze mną .- Zauważyłam na jego czole pionową kreskę zaskoczenia i chyba zawstydzenia tą sytuacją . ,,A więc jednak zabrzmiało to tak dziwnie jak przypuszczałam '' , przeszło mi przez myśl  . - Nie chcę , żebyś mnie źle zrozumiał . - Zerknęłam na niego nieporadnie . - Powiem ci prawdę , bez owijania w bawełnę . Chcę znaleźć chłopaka . I zdaje mi się , że masz w sprawach sercowych dużą wprawę . A już na pewno , jeśli chodzi o dziewczyny . - Uśmiechnął się lekko - Dlatego proszę cię , żebyś dał mi wskazówki , wszystko co może mi pomóc uwieść faceta , jakkolwiek dziwnie by to teraz nie zabrzmiało . Może nie tyle co uwieść , ale żeby się mną zainteresował .- wbiłam wzrok w swoje dłonie -  Ty doskonale wiesz , czego oni chcą . 
Samber nie patrzył na mnie . Był zmieszany . Czyżbym go czymś uraziła ? Przecież mówiłam same dobre rzeczy . To chyba nic złego , jak facet zna się na tych sprawach . Poza tym prosząc go o pomoc wyraźnie podkreśliłam , że nie jestem nim zainteresowana . Poszłam mu na rękę , bo być może zauważył , jak mu się wcześniej przyglądałam . Ostatnimi słowami powinnam rozwiać jego wątpliwości na ten temat .
- Jeśli tak bardzo tego chcesz - wymamrotał .
- Naprawdę , bardzo . Czuję się taka samotna i .. - urwałam - Mało kochana . Nic nie wiem o swojej rodzinie . Nikt nie przyszedł mnie odwiedzić i wychodzi na to , że sama muszę wyciągnąć do kogoś rękę . I wiem , że mi w tym pomożesz . Bo to chyba oczywiste , że potrzebuję pomocy - spojrzałam na siebie .
- Nie potrzebujesz wiele . - odezwał się w końcu - Jesteś .. bardzo ładna .- spuścił wzrok , dokładnie wtedy , kiedy ja odważyłam się go podnieść . Czyżbym dobrze usłyszała ? Samber przyznał , że jestem ładna ? Zawładnęła mnie chwila słabości .Pierwszy raz usłyszałam komplement . Uśmiechnęłam się lekko i znów wbiłam wzrok w chłopaka siedzącego obok mnie . Patrzył w tłum , lecz cały czas mówił .- Jesteś też bardzo zabawna i inteligentna . Na pewno .. - zaciął się , jakby szukał odpowiednich słów - Na pewno znajdziesz miłość . Każdy facet chciałby taką dziewczynę .
- Czyli mam rozumieć , że mi pomożesz ?
- Mogę ci dać wskazówki , skoro naprawdę sądzisz , że mam takie oko - uśmiechnął się do mnie - Ale sądzę , że nie potrzebujesz projektanta do własnej osoby . Bardziej instruktora , który cię nakieruje .
- Boże , dziękuję ! - odruchowo złapałam go za rękę i uścisnęłam . Przeżyłam momentalny szok . I nie dlatego , że wyrwał się z mojego uścisku . Dlatego , że tego nie zrobił .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz