7
.
- Dobrze rozumiem ? – spojrzałam na Sambera , jakby
nagle zmienił się w kosmitę . – Mam nosić koszulki z dużym dekoltem ?
- I miniówy – dodał popijając łyk kawy .
- Żartujesz ?– nie dowierzałam , odgryzając głowę ciasteczkowemu misiowi .
- Nie . Nie noś też rajstop . – przeczesał dłonią
włosy . Były tak gęste , że palce zginęły już po pierwszych trzech centymetrach
– Jest potem problem przy ściąganiu . – uśmiechnął się lekko . – A czasami
chłopcy chcą to załatwić szybko .
- Dobra , nie zagłębiajmy się tak bardzo – pisnęłam
i naciągnęłam koc wyżej . Poczułam się naga , chociaż miałam na sobie gruby
dres .
- Jeśli wolisz .
Samber przyszedł do mnie rano , ponieważ jest sobota
. Pani Mench przygotowała dla nas drobny poczęstunek i od razu gdzieś się zmyła
. Dzisiaj wcieliłam w życie swój plan . Samber zgodził się mnie wtajemniczyć w
sprawy damsko-męskie . Z tego co mówił wynikało , że faceci są bardzo płytcy . ,, Ale nie
wszyscy , rzecz jasna . Samber zaliczał się do grupy bardziej wychowanych ‘’ ,
pomyślałam .
- Co jeszcze , oprócz skąpego ubioru ? – Zapytałam ,
modląc się w myślach , żeby nie tylko to się liczyło dla facetów .
- No cóż . Przyznam ci , że to trochę krępujące ,
zdradzając męski sposób myślenia -
przyznał , ale nie wydawał się zawstydzony .
- Nie martw się . Nikt się nie dowie . – przyrzekłam
.
- Chłopcy lubią jak dziewczyny zgadzają się na ich
zachcianki . – oparł się wygodnie na krześle i wbił wzrok w sufit , jakby tam
miał wypisaną odpowiedz na moje pytania .
- To znaczy ?
- Chcesz iść na zakupy , a chłopak do kina . To idziesz do kina . Proste .
- Wcale nie ! To chłopak powinien iść tam , gdzie
dziewczyna ! Bo on powinien być gentelmanem . – zaprzeczyłam ostro .
- Wiem . Mówię ci tylko , czego chciałby chłopak . A
ty zaprzeczasz tym , co chciałaby dziewczyna .
- To takie skomplikowane . – bąknęłam i podparłam
się na łokciu . – Całe to życie damsko-męskie .
- Nie musisz mi mówić .
- Opowiedz mi o swojej dziewczynie .- podsunęłam
temat , ale zaraz tego pożałowałam . W gruncie rzeczy nie chciałam wiedzieć
jaka to ona jest wspaniała , jak świetnie całuje i , że na pewno nigdy nie
ubiera rajtek . Poza tym nie wiem , czy
serce by mi się nie złamało , gdyby opisywał ją we wszystkich kolorach tęczy .
Samber tak mnie pociąga , że aż trudno jest mi samej sobie zaprzeczyć .
Otrząsnęłam się przypominając o wszystkich
sytuacjach , kiedy to miał szansę mnie pocałować i to , że ani razu tego nie
zrobił . Lubił mnie ale nie kochał . Koniec . Kropka .
- Tak właściwie to tydzień temu ze mną zerwała . –
powiedział i ani razu nie spojrzał w moją stronę . Mówił , jakby do siebie . –
Była miła , atrakcyjna i uwielbiałem nasz związek . To był najdłuższy z moich
wszystkich . Ale … – uśmiechnął się nerwowo . Widziałam . Widziałam ból w jego
oczach . – wolała innego .
- Bardzo mi przykro – szepnęłam , kiedy skończył .
- Nie powinno ci być przykro . A tym bardziej mnie .
Starałem się , żeby wszystko między nami było idealne ale ona tego nie doceniła
. Wyjechała z tamtym gościem , nawet się nie pożegnała , tylko wysłała mi sms’a
. O – ocknął się – masz kolejną rzecz , którą powinnaś wiedzieć . Nigdy nie
zrywaj z facetem przez sms’a ani telefonicznie . Faceci lubią szybko załatwiać
wiele spraw , ale nie te . Musisz mu to powiedzieć prosto w oczy – I w tym momencie
nasze spojrzenia się spotkały . Troszeczkę się wystraszyłam , kiedy widziałam
płomień żarzący się w jego źrenicach . Czuł żal . Ale nie tylko . Uczuciem
przewodnim było rozczarowanie .
- Rozumiem . Tylko to czasami takie trudne , nie
uważasz ?
- Całe nasze życie jest trudne .
- Nie sądzisz , że gdyby powiedziała ci to twarzą w
twarz nie byłbyś jeszcze bardziej wkurzony ?
- Nie byłem wkurzony . Tylko zraniony . Bo prawda
jest taka , że każdy powinien mieć wybór . I wybierać dobre drogi .
Najwyraźniej ..
- Nie byłeś dla niej dobrą drogą – wyrwało mi się .
– Przepraszam . – odruchowo przyciągnęłam dłoń do ust , jakbym nie chciała przepuścić
wypowiedzianych słów na wolność .
- Z naszych rozmów wyłapałem kolejną rzecz , którą powinnaś opanować . Cały czas za coś
mnie przepraszasz . Za to , że powiedziałaś , co o mnie myślała tamta
dziewczyna .- zaczął wyliczać na palcach . - Przeprosiłaś też wtedy , kiedy
zapytałaś się gdzie mieszka mój brat . A nie powinnaś przepraszać za żadną z
tych rzeczy . – wziął głęboki wdech a ja patrzyłam na niego , nieco osłupiała .
– Założę się , że teraz chciałabyś mnie przeprosić , za to , że tyle przepraszasz
. Prawda ? – uśmiechnęłam się do niego bo idealnie mnie przejrzał . Odwzajemnił
uśmiech a żarzący się w jego oczach płomień zniknął . Wrócił dawny Samber .
Spokojny i opanowany a jednocześnie tak nonszalancki i przebojowy .
- Dobra , dość tych spraw sercowych . Musimy zrobić
sobie przerwę – zsunęłam nogi z łóżka – Ale bardzo krótką . Muszę nadgonić
siedemnaście lat życia . Zabierz mnie gdzieś , błagam . Tak świetnie się
wczoraj z tobą bawiłam i chciałabym to powtórzyć .
W jego oczach rozbłysnął blask .
- Naprawdę ? Uważam siebie za nudziarza . Zabrałem
cię wczoraj na dach garażu . – złapał się za czoło , żeby pokazać swoją głupotę
.
- Na garażu było niesamowicie . Zobaczyłam piękne
widoki ale odkryłam też … - zawiesiłam się . Co takiego odkryłam ? Miasto ? Naturę ? Niebo ? Słońce ? Życie ?
- Co takiego odkryłaś , Prim ? – patrzył na mnie
wyczekująco .
- Ciebie .
Godzinę później byliśmy już w drodze do KFC , bo oboje zgłodnieliśmy . Samber prowadził swojego czarnego merca w nieco szybszej prędkości , niż jest dozwolona . Ja siedziałam obok niego po stronie pasażera , a w za szerokich jak na moje nogi spodniach czułam się jak worek na ziemniaki .
Wiedziałam , że kiedy będę zdobywać chłopaka będę musiała zmienić ubrania na nieco bardziej obcisłe i , no cóż , bardziej kuse . Już na samą myśl o tym czułam pod obcisłym podkoszulkiem bezsilne serce . Chyba miałam klaustrofobię , bo w aucie też nie czułam się komfortowo . Szybo uchyliłam okno powodując przeciąg , który pieścił nam włosy w to chłodne popołudnie .
,, Wciąż myślę o sytuacji sprzed godziny , kiedy to głupia palnęłam chłopakowi , że go odkryłam . Boże , to brzmi równie fatalnie jak wygląda . Samber popatrzył na mnie wtedy nieco zszokowany , ale szybko opuścił wzrok i przyglądał się kremowym płytkom .
Brr , wzdrygnęłam się , kiedy przypomniałam sobie jego minę , a potem ucieszyłam , że nie widziałam swojej . Oczywiście starałam się to doskonale zdemaskować , ale taka ze mnie aktorka , że szkoda mówić . Po prostu wstałam , jakby nic się nie stało , poszłam do łazienki , a on siedział i czekał aż wrócę . Potem zaczęliśmy normalną rozmowę .
No proszę , kiedy o nim piszę idzie mi to znacznie lepiej niż wtedy, kiedy piszę o sobie . On mnie pobudza , otwiera do działania . A teraz otworzy mój brzuch , bo właśnie wjeżdżamy na parking ''
- O czym piszesz ? - zapytał chłopak nie spuszczając wzroku z jezdni . Jakiś van zajechał nam drogę i musiał gwałtownie zatrzymać pojazd . Pamiętnik z impetem wypadł mi z rąk i spadł na gumową posadzkę . Samber zaklął .
- Przepraszam - powiedział zatrzymując samochód , podniósł i położył niebieski notesik na kolanach , zanim ja zdążyłam to zrobić . Miał niesamowity refleks .
- Właśnie miałam pierwszą prawie-stłuczkę w moim życiu - odgarnęłam rude loki na plecy kiedy wyszłam z auta . Na ustach Sambera zakwitł piękny uśmiech .
Weszliśmy do środka Fast-food'a . W środku nie było tłoczno , za to w powietrzu unosił się przyjemny zapach kawy i frytek .
Samber zapłacił za mojego hamburgera i kawę , właśnie wtedy , kiedy wyciągnęłam z torby kartę kredytową ( nowiutką ! ) .
- Poczekaj - pójdę do bankomatu na rogu i oddam ci - rzuciłam obracając się na pięcie .
- Czekaj - popatrzył na mnie surowo i złapał za ramię - Siadaj - wskazał kanapę koło okna i położył tam nasze tacki z jedzeniem - I jedz . Zwariowałaś ? Nie musisz mi oddawać . Chłopak powinien zapłacić za dziewczynę .
- Ale na randce . - spojrzałam na niego , a on nie spuszczał wzroku ze swojego hamburgera i zaczął go konsumować . Wyczuł , jaką właśnie popełnił gafę .- Więc powinnam ci oddać . - naciskałam .
- No to powiedzmy , że to był przyjacielski zakup . Kupiłem ci hamburgera . Miałabyś ochotę ? - wskazał zawiniątko na mojej tacy .
Przewróciłam głową w geście kapitulacji i zaczęłam jeść .
- Możemy wrócić do mojego poznawania ,, męskich tajemnic ''? - uśmiechnęłam się .
- Jasne . Ale tym razem to ty zadajesz pytania . Nic więcej ci nie powiem , bo każdy facet tak naprawdę jest inny i działamy pod wpływem impulsu . Podałem ci już rzeczy , które są w nas raczej stałe . - wziął łyka coli - Teraz ty pytasz , a ja staram się ci odpowiedzieć .
- No dobra - wytarłam usta chusteczką - Na co faceci lubią chodzić do kina ?
- Na co ? - uśmiechnął się podejrzliwie - Powinnaś raczej zapytać po co .
- Po co ? - zapytałam natychmiastowo .
- Żeby się obściskiwać z naiwnymi dziewczynami , które szukają byle pocieszenia - spojrzał przez okno . Kiedy znów zwrócił uwagę na mnie , uśmieszek z jego twarzy zniknął .- Przepraszam . Nie chciałem , żeby to tak zabrzmiało .
- Ale zabrzmiało - wypaliłam .
- Ale na serio , nie chciałem cię zdenerwować . Ani tym bardziej urazić .
- Pytanie numer dwa - Coś w środku mnie zawrzało- Sądzisz , że jestem tak naiwna ?
Zmierzył mnie surowym wzrokiem .
- Przeprosiłem przecież . - na jego czole pojawiła się pionowa zmarszczka .
- Tak , wiem . Ale nie wiem jak mnie myślisz . A chce , Samber . Chcę wiedzieć , jak ty mnie postrzegasz w tej sprawie .
- Sądzę , że byś się na to zgodziła . - podniosłam jedną brew , kiedy usłyszałam jego słowa .
- Na pójście do kina , czy na obściskiwanie się ?
- I na to , i na to . Tylko wiem , że musiałabyś mieć odpowiedniego faceta , nie byle jakiego dupka . Bo sądzę , że jesteś rozsądna .
- Pytanie numer trzy - rzuciłam od razu , gdy przestał mówić .- Czy zrobiłeś tak kiedyś z dziewczyną?
- Co ?
- Pytam , czy zaprosiłeś kiedyś dziewczynę do kina , żeby się z nią obściskiwać .
Miał kamienną twarz , ale potem znów pojawił się na niej tajemniczy uśmieszek .
- Nie rozmawiajmy o mnie . Skupmy się na typach , które chcesz upolować . - rzucił i wziął do reki kubeczek coli .
- A więc jednak ! - krzyknęłam i zaśmiałam się szyderczo .
- Naprawdę w to wątpiłaś ? - jeden z jego kącików w ustach podniósł się lekko , kiedy pił kolę przez rureczkę - Jestem jak każdy inny facet .
- To czemu mówisz mi , żebym się z takimi nie umawiała ? Jeśli prawdą jest to co mówisz , że wszyscy tak robią , to chyba nie znajdę takiego faceta na świecie , który byłby inny .
- Źle mnie zrozumiałaś . Już chyba po raz setny odkąd się poznaliśmy . - Zmrużył oczy , kiedy reflektory jakiegoś mustanga zaświeciły ostro na parkingu - Zobaczysz , że kiedyś będziesz się całowała z chłopakiem na filmie , a kiedy wrócisz do domu nie będziesz znała nawet jego tytułu . Mi chodziło o to , żebyś uważała na chłopaka , który będzie się do ciebie ostro przystawiał na pierwszej randce . Wtedy będziesz skrępowana , bo nie będziesz go dobrze znała . A jemu będzie z tym dobrze . Bo on nie chce ciebie tylko ..- przerwał i mocno wciągnął powietrze - Kurde , nie potrafię dobrać odpowiednich słów . - popatrzył mi prosto w oczy - Cały czas próbuję powiedzieć , że powinnaś wdawać się w głębsze uczucia jeśli się w nim naprawdę zakochałaś i jeśli on cię naprawdę lubi . A nie wtedy , kiedy zaprowadzi cię do kina , posadzi w ostatnim rzędzie i będzie się do ciebie dobierać . Coś mniej więcej w tym stylu . Rozumiesz ?
- Tak - przytaknęłam i spojrzałam prosto w jego ogromne oczy . Mówił tak pewnie , tak mądrze , że z każdym słowem chciałam więcej . Był taki nonszalancki a zarazem taki uczuciowy . Szkoda , że te uczucia były przeznaczone dla kogoś innego . Otworzyłam usta skłonne do dalszej rozmowy kiedy on niespodziewanie odwrócił głowę za siebie . Usłyszałam wołanie .
- Samber ! - krzyknął jakiś wysoki i muskularny blondyn w drugim kącie pomieszczenia. Zaczął zmierzać w naszym kierunku . - Witajcie - przywitał się ze mną uśmiechem a Samberowi podał rękę na przywitanie . Zderzyli się barkami ( w chłopskim geście przywitania ) .
Dave usiadł obok mnie na sofie . Był nieco mniej przystojny niż wydawał mi się w klubie . Ale za to nie pijany i od razu bardziej ułożony . Miał idealnie zaczesane do tyłu włosy i jaskrawoniebieskie oczy .
- Wpadłem na chwilę , żeby kupić coś do żarcia . Od rana jestem mega zajęty całą organizacją . - westchnął .
- Organizacją czego ? - Wzięłam do ust jednego frytka .
- Gdzie ty jesteś ? W innym świecie ? - Pomachał mi ręką przed twarzą . - Za dwa dni będzie imprezka stulecia , przecież wiesz . Muszę dzisiaj wszystko pozałatwiać bo jadę do rodziców i nie wrócę do dnia imprezy .
- Nie wiem nic o żadnej imprezie . - Zaskoczyłam się .- Skąd niby miałabym wiedzieć ?
Dave spojrzał na Sambera spode łba . I wszystko jasne .
- Czemu mi nie powiedziałeś ?! - Warknęłam .
- Czemu jej nie powiedziałeś ?! - dodał Dave jednocześnie . Samber spojrzał na coś za oknem , aby uniknąć naszych wzroków .
- To jest już śmiesznie ! - Wypaliłam podnosząc głos a on zwrócił głowę w moją stronę zmieszany . I chyba zawiedziony , że jego plan odcięcia mnie od ludzi i imprez nie poskutkował .
- To ja was zostawię samych .. - Zamruczał Dave powili odchodząc od stolika i po chwili zniknął za rogiem ściany .
- Najpierw , wczoraj w klubie powiedziałeś , że nie zamierzasz pozwolić mi się wykazać . Teraz okazuje się , że nie powiedziałeś mi o imprezie Dave'a , na którą ewidentnie zostałam zaproszona . - Zmierzyłam go surowym wzrokiem , ale on siedział i bawił się plastikową rureczką . Miał nieobecny wzrok .
- Jesteś pacjentką szpitala , a nie imprezowiczką . - rzucił ostro .
- Po pierwsze wypraszam sobie . Nie jestem chora psychicznie . Trafiłam do szpitala bo miałam cholerny wypadek . Po drugie ty nie decydujesz nawet w najmniejszym stopniu gdzie chodzę , ani do kogo . Po trzecie wczoraj zabrałeś mnie do klubu , a teraz mówisz , że niby nie mogę imprezować !- mój lodowaty wzrok trochę zbił go z tropu , ale po chwili zdobył się na komentarz .
- Zgadzam się , to nie zależy ode mnie . Ale od szpitala . Nikt przy zdrowym rozsądku nie będzie pozwoli cię wychodzić na imprezy , skoro zaledwie półtora tygodnia temu leżałaś w punkcie intensywnej terapii - zaśmiał się pod nosem . Czamami potrafił być bardzo chamski .
- To dlaczego teraz tutaj jestem ? - przekomarzałam się .- I byłam wczoraj w klubie i siedziałam na garażu ?
- Wczoraj chciałem ci pokazać jak to wygląda , bo wiem , że nie pamiętasz swojego życia . Z każdym wyjściem zaręczam za ciebie . Jestem pełnoletni i biorę za ciebie odpowiedzialność . Do tego muszę pokazać legitkę . Wiesz ile jest załatwiania , żeby wyprowadzić cię za drzwi szpitala ? - wypił ostatni łyk coli z plastikowego kubeczka i położył go na tacce .
- Nie będziesz się musiał więcej fatygować .- rzuciłam odchodząc od stolika .
- Prim - złapał mnie za ramię . - Poczekaj . - przystanęłam i spojrzałam w te jego dziko piękne oczy . Ale w tej chwili mnie nie uwodziły . One mnie odtrącały . Były fałszywe i piękne tylko wtedy , kiedy udawał . Samber kpił sobie ze mnie , traktował jak małe dziecko i uważał , że skoro mieszkam w szpitalu ( na razie ) to oznacza , że jestem chora . A wcale nie byłam !
- Czego chcesz ?! - warknęłam - Bo ja chcę tylko tyle , żebyś mnie teraz odwiózł do szpitala . Bo jak wyraźnie podkreśliłeś , tam jest moje miejsce .
- Jesteś bardziej wrażliwa niż myślałem - usłyszałam kiedy wybiegłam na parking - Z takim podejściem nigdy nie znajdziesz faceta . Jesteś za miękka . Oni wolą twarde sztuki ...
Więcej słów nie usłyszałam bo z impetem zamknęły się za mną drzwi pomieszczenia . W oczach czułam piekące łzy nienawiści do Sambera . Najpierw obiecywał mi złote góry , teraz poniżał i twierdził , że całe moje starania by zdobyć faceta są bez sensu . Że niby jestem za miękka ? Skoro tak twierdzi to w najbliższym czasie pokaże mu , jak bardzo się pomylił .
Godzinę później byliśmy już w drodze do KFC , bo oboje zgłodnieliśmy . Samber prowadził swojego czarnego merca w nieco szybszej prędkości , niż jest dozwolona . Ja siedziałam obok niego po stronie pasażera , a w za szerokich jak na moje nogi spodniach czułam się jak worek na ziemniaki .
Wiedziałam , że kiedy będę zdobywać chłopaka będę musiała zmienić ubrania na nieco bardziej obcisłe i , no cóż , bardziej kuse . Już na samą myśl o tym czułam pod obcisłym podkoszulkiem bezsilne serce . Chyba miałam klaustrofobię , bo w aucie też nie czułam się komfortowo . Szybo uchyliłam okno powodując przeciąg , który pieścił nam włosy w to chłodne popołudnie .
,, Wciąż myślę o sytuacji sprzed godziny , kiedy to głupia palnęłam chłopakowi , że go odkryłam . Boże , to brzmi równie fatalnie jak wygląda . Samber popatrzył na mnie wtedy nieco zszokowany , ale szybko opuścił wzrok i przyglądał się kremowym płytkom .
Brr , wzdrygnęłam się , kiedy przypomniałam sobie jego minę , a potem ucieszyłam , że nie widziałam swojej . Oczywiście starałam się to doskonale zdemaskować , ale taka ze mnie aktorka , że szkoda mówić . Po prostu wstałam , jakby nic się nie stało , poszłam do łazienki , a on siedział i czekał aż wrócę . Potem zaczęliśmy normalną rozmowę .
No proszę , kiedy o nim piszę idzie mi to znacznie lepiej niż wtedy, kiedy piszę o sobie . On mnie pobudza , otwiera do działania . A teraz otworzy mój brzuch , bo właśnie wjeżdżamy na parking ''
- O czym piszesz ? - zapytał chłopak nie spuszczając wzroku z jezdni . Jakiś van zajechał nam drogę i musiał gwałtownie zatrzymać pojazd . Pamiętnik z impetem wypadł mi z rąk i spadł na gumową posadzkę . Samber zaklął .
- Przepraszam - powiedział zatrzymując samochód , podniósł i położył niebieski notesik na kolanach , zanim ja zdążyłam to zrobić . Miał niesamowity refleks .
- Właśnie miałam pierwszą prawie-stłuczkę w moim życiu - odgarnęłam rude loki na plecy kiedy wyszłam z auta . Na ustach Sambera zakwitł piękny uśmiech .
Weszliśmy do środka Fast-food'a . W środku nie było tłoczno , za to w powietrzu unosił się przyjemny zapach kawy i frytek .
Samber zapłacił za mojego hamburgera i kawę , właśnie wtedy , kiedy wyciągnęłam z torby kartę kredytową ( nowiutką ! ) .
- Poczekaj - pójdę do bankomatu na rogu i oddam ci - rzuciłam obracając się na pięcie .
- Czekaj - popatrzył na mnie surowo i złapał za ramię - Siadaj - wskazał kanapę koło okna i położył tam nasze tacki z jedzeniem - I jedz . Zwariowałaś ? Nie musisz mi oddawać . Chłopak powinien zapłacić za dziewczynę .
- Ale na randce . - spojrzałam na niego , a on nie spuszczał wzroku ze swojego hamburgera i zaczął go konsumować . Wyczuł , jaką właśnie popełnił gafę .- Więc powinnam ci oddać . - naciskałam .
- No to powiedzmy , że to był przyjacielski zakup . Kupiłem ci hamburgera . Miałabyś ochotę ? - wskazał zawiniątko na mojej tacy .
Przewróciłam głową w geście kapitulacji i zaczęłam jeść .
- Możemy wrócić do mojego poznawania ,, męskich tajemnic ''? - uśmiechnęłam się .
- Jasne . Ale tym razem to ty zadajesz pytania . Nic więcej ci nie powiem , bo każdy facet tak naprawdę jest inny i działamy pod wpływem impulsu . Podałem ci już rzeczy , które są w nas raczej stałe . - wziął łyka coli - Teraz ty pytasz , a ja staram się ci odpowiedzieć .
- No dobra - wytarłam usta chusteczką - Na co faceci lubią chodzić do kina ?
- Na co ? - uśmiechnął się podejrzliwie - Powinnaś raczej zapytać po co .
- Po co ? - zapytałam natychmiastowo .
- Żeby się obściskiwać z naiwnymi dziewczynami , które szukają byle pocieszenia - spojrzał przez okno . Kiedy znów zwrócił uwagę na mnie , uśmieszek z jego twarzy zniknął .- Przepraszam . Nie chciałem , żeby to tak zabrzmiało .
- Ale zabrzmiało - wypaliłam .
- Ale na serio , nie chciałem cię zdenerwować . Ani tym bardziej urazić .
- Pytanie numer dwa - Coś w środku mnie zawrzało- Sądzisz , że jestem tak naiwna ?
Zmierzył mnie surowym wzrokiem .
- Przeprosiłem przecież . - na jego czole pojawiła się pionowa zmarszczka .
- Tak , wiem . Ale nie wiem jak mnie myślisz . A chce , Samber . Chcę wiedzieć , jak ty mnie postrzegasz w tej sprawie .
- Sądzę , że byś się na to zgodziła . - podniosłam jedną brew , kiedy usłyszałam jego słowa .
- Na pójście do kina , czy na obściskiwanie się ?
- I na to , i na to . Tylko wiem , że musiałabyś mieć odpowiedniego faceta , nie byle jakiego dupka . Bo sądzę , że jesteś rozsądna .
- Pytanie numer trzy - rzuciłam od razu , gdy przestał mówić .- Czy zrobiłeś tak kiedyś z dziewczyną?
- Co ?
- Pytam , czy zaprosiłeś kiedyś dziewczynę do kina , żeby się z nią obściskiwać .
Miał kamienną twarz , ale potem znów pojawił się na niej tajemniczy uśmieszek .
- Nie rozmawiajmy o mnie . Skupmy się na typach , które chcesz upolować . - rzucił i wziął do reki kubeczek coli .
- A więc jednak ! - krzyknęłam i zaśmiałam się szyderczo .
- Naprawdę w to wątpiłaś ? - jeden z jego kącików w ustach podniósł się lekko , kiedy pił kolę przez rureczkę - Jestem jak każdy inny facet .
- To czemu mówisz mi , żebym się z takimi nie umawiała ? Jeśli prawdą jest to co mówisz , że wszyscy tak robią , to chyba nie znajdę takiego faceta na świecie , który byłby inny .
- Źle mnie zrozumiałaś . Już chyba po raz setny odkąd się poznaliśmy . - Zmrużył oczy , kiedy reflektory jakiegoś mustanga zaświeciły ostro na parkingu - Zobaczysz , że kiedyś będziesz się całowała z chłopakiem na filmie , a kiedy wrócisz do domu nie będziesz znała nawet jego tytułu . Mi chodziło o to , żebyś uważała na chłopaka , który będzie się do ciebie ostro przystawiał na pierwszej randce . Wtedy będziesz skrępowana , bo nie będziesz go dobrze znała . A jemu będzie z tym dobrze . Bo on nie chce ciebie tylko ..- przerwał i mocno wciągnął powietrze - Kurde , nie potrafię dobrać odpowiednich słów . - popatrzył mi prosto w oczy - Cały czas próbuję powiedzieć , że powinnaś wdawać się w głębsze uczucia jeśli się w nim naprawdę zakochałaś i jeśli on cię naprawdę lubi . A nie wtedy , kiedy zaprowadzi cię do kina , posadzi w ostatnim rzędzie i będzie się do ciebie dobierać . Coś mniej więcej w tym stylu . Rozumiesz ?
- Tak - przytaknęłam i spojrzałam prosto w jego ogromne oczy . Mówił tak pewnie , tak mądrze , że z każdym słowem chciałam więcej . Był taki nonszalancki a zarazem taki uczuciowy . Szkoda , że te uczucia były przeznaczone dla kogoś innego . Otworzyłam usta skłonne do dalszej rozmowy kiedy on niespodziewanie odwrócił głowę za siebie . Usłyszałam wołanie .
- Samber ! - krzyknął jakiś wysoki i muskularny blondyn w drugim kącie pomieszczenia. Zaczął zmierzać w naszym kierunku . - Witajcie - przywitał się ze mną uśmiechem a Samberowi podał rękę na przywitanie . Zderzyli się barkami ( w chłopskim geście przywitania ) .
Dave usiadł obok mnie na sofie . Był nieco mniej przystojny niż wydawał mi się w klubie . Ale za to nie pijany i od razu bardziej ułożony . Miał idealnie zaczesane do tyłu włosy i jaskrawoniebieskie oczy .
- Wpadłem na chwilę , żeby kupić coś do żarcia . Od rana jestem mega zajęty całą organizacją . - westchnął .
- Organizacją czego ? - Wzięłam do ust jednego frytka .
- Gdzie ty jesteś ? W innym świecie ? - Pomachał mi ręką przed twarzą . - Za dwa dni będzie imprezka stulecia , przecież wiesz . Muszę dzisiaj wszystko pozałatwiać bo jadę do rodziców i nie wrócę do dnia imprezy .
- Nie wiem nic o żadnej imprezie . - Zaskoczyłam się .- Skąd niby miałabym wiedzieć ?
Dave spojrzał na Sambera spode łba . I wszystko jasne .
- Czemu mi nie powiedziałeś ?! - Warknęłam .
- Czemu jej nie powiedziałeś ?! - dodał Dave jednocześnie . Samber spojrzał na coś za oknem , aby uniknąć naszych wzroków .
- To jest już śmiesznie ! - Wypaliłam podnosząc głos a on zwrócił głowę w moją stronę zmieszany . I chyba zawiedziony , że jego plan odcięcia mnie od ludzi i imprez nie poskutkował .
- To ja was zostawię samych .. - Zamruczał Dave powili odchodząc od stolika i po chwili zniknął za rogiem ściany .
- Najpierw , wczoraj w klubie powiedziałeś , że nie zamierzasz pozwolić mi się wykazać . Teraz okazuje się , że nie powiedziałeś mi o imprezie Dave'a , na którą ewidentnie zostałam zaproszona . - Zmierzyłam go surowym wzrokiem , ale on siedział i bawił się plastikową rureczką . Miał nieobecny wzrok .
- Jesteś pacjentką szpitala , a nie imprezowiczką . - rzucił ostro .
- Po pierwsze wypraszam sobie . Nie jestem chora psychicznie . Trafiłam do szpitala bo miałam cholerny wypadek . Po drugie ty nie decydujesz nawet w najmniejszym stopniu gdzie chodzę , ani do kogo . Po trzecie wczoraj zabrałeś mnie do klubu , a teraz mówisz , że niby nie mogę imprezować !- mój lodowaty wzrok trochę zbił go z tropu , ale po chwili zdobył się na komentarz .
- Zgadzam się , to nie zależy ode mnie . Ale od szpitala . Nikt przy zdrowym rozsądku nie będzie pozwoli cię wychodzić na imprezy , skoro zaledwie półtora tygodnia temu leżałaś w punkcie intensywnej terapii - zaśmiał się pod nosem . Czamami potrafił być bardzo chamski .
- To dlaczego teraz tutaj jestem ? - przekomarzałam się .- I byłam wczoraj w klubie i siedziałam na garażu ?
- Wczoraj chciałem ci pokazać jak to wygląda , bo wiem , że nie pamiętasz swojego życia . Z każdym wyjściem zaręczam za ciebie . Jestem pełnoletni i biorę za ciebie odpowiedzialność . Do tego muszę pokazać legitkę . Wiesz ile jest załatwiania , żeby wyprowadzić cię za drzwi szpitala ? - wypił ostatni łyk coli z plastikowego kubeczka i położył go na tacce .
- Nie będziesz się musiał więcej fatygować .- rzuciłam odchodząc od stolika .
- Prim - złapał mnie za ramię . - Poczekaj . - przystanęłam i spojrzałam w te jego dziko piękne oczy . Ale w tej chwili mnie nie uwodziły . One mnie odtrącały . Były fałszywe i piękne tylko wtedy , kiedy udawał . Samber kpił sobie ze mnie , traktował jak małe dziecko i uważał , że skoro mieszkam w szpitalu ( na razie ) to oznacza , że jestem chora . A wcale nie byłam !
- Czego chcesz ?! - warknęłam - Bo ja chcę tylko tyle , żebyś mnie teraz odwiózł do szpitala . Bo jak wyraźnie podkreśliłeś , tam jest moje miejsce .
- Jesteś bardziej wrażliwa niż myślałem - usłyszałam kiedy wybiegłam na parking - Z takim podejściem nigdy nie znajdziesz faceta . Jesteś za miękka . Oni wolą twarde sztuki ...
Więcej słów nie usłyszałam bo z impetem zamknęły się za mną drzwi pomieszczenia . W oczach czułam piekące łzy nienawiści do Sambera . Najpierw obiecywał mi złote góry , teraz poniżał i twierdził , że całe moje starania by zdobyć faceta są bez sensu . Że niby jestem za miękka ? Skoro tak twierdzi to w najbliższym czasie pokaże mu , jak bardzo się pomylił .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz