- Boże … - wymamrotałam . Przeżywałam deja wu jakich
mało . Znów te same zawroty głowy , znów ból i ciężkie powieki . – Gdzie jestem
? – podniosłam się na łokciach , odgarnęłam rude kosmyki z czoła i rozejrzałam
się dookoła . Siedziałam na szarej zamszowej kanapie , przykryta beżowym kocem
. Ściany pokoju były białe , wokół panował porządek . Nie znałam tego miejsca .
Zsunęłam nagie stopy na wykładzinę i wzięłam łyk
kawy z kubka leżącego na stoliku obok .- Zabiję cię – usłyszałam głos . Męski , doniosły i zły .Samber wszedł do pokoju i patrzył na mnie z wyrzutem na twarzy . – To wszystko gra ? Chciałaś się na mnie odegrać ?! Chciałaś udowodnić , że nie jesteś małą dziewczynką ?! – Jego głos uniósł się aż do krzyku . Stał wprost na mnie , bardzo zdenerwowany i zmęczony . Jego wielkie oczy zrobiły się malutkie od niewyspania a jednodniowy zarost świadczył o zapracowaniu . Miał na sobie jaskrawoniebieski podkoszulek .
Kiedy skupiłam na nim wzrok i wtedy wszystko zaczęło nabierać sens .
DWADZIEŚCIA
CZTERY GODZINY WCZEŚNIEJ
- Wiesz , że to niedopuszczalne ? – pani Mench nie ukrywała zawodu . -Nie
wolno ci samej chodzić po mieście tydzień po wstrząsie mózgu ! Gdyby
ministerstwo dowiedziało się … że pacjentka – zdenerwowana wpisywała coś do
kartoteki , kiedy jakiś pielęgniarz przyniósł
rentgena mojego żebra . Pielęgniarka wzięła je i podświetliła po czym cisnęła w
jedno miejsce swój długopis i spojrzała mi w twarz – Dziecko , masz uszkodzenie
- Uderzyła metalowym przyborem dwa razy
w kawałek mojego żebra .
- Wiem , że mam uszkodzenie . – Ubrałam koszulkę . – Ale nie zrobiłam nic
, co by je pogorszyło .- Nie , masz rację . Nie zrobiłaś nic co by zmieniło stan swojego zdrowia. Ale gdyby jednak coś ci się stało , jak myślisz , kto byłby za to odpowiedzialny ? Pół szpitala . - zapakowała zdjęcie do koperty – I do tego Samber . Chciałabyś przyprawić mu zmartwień ?
- Tak – odrzekłam z dumą . Prawda była taka , że byłam na niego piekielnie zła za dzisiejszy poranek , ale nie chciałam , żeby ponosił konsekwencje , że moje czyny .
Otóż dzisiaj poszłam na nielegalne zakupy . Od dawna chciałam zamienić szerokie spodnie na obcisłe jeansy i top . A skoro pokłóciłam się z Samberem , nie miałam z kim pójść . Musiałam więc wykorzystać sytuację i zamiast skierować się do szpitala , przybrać kierunek galerii .
Może i troszeczkę nagięłam zasady , ale przynajmniej teraz jakoś wyglądam . Kupiłam ciemne spodnie z wysokim stanem , malinowy top i tego samego koloru szpilki . Wiem , że chodzenie w nich , w moim przypadku , jest trochę ryzykowne , ale prędzej czy później i tak musiałabym je mieć .
Wynikiem tego wypadu była frustracja . Samber był mi jedyną bratnią osobą i strasznie mnie zawiódł . Wczoraj przywiózł mnie powrotem do szpitala , w drodze nie zamieniliśmy nawet jednego zdania . Kiedy zaparkował pod szpitalem krzyknął za mną , ale zatrzasnęłam drzwi wozu i dumnym krokiem odeszłam nie oglądając się za siebie . Byłam strasznie zła , moje oczy były popuchnięte od płaczu a serce złamane na pół . Pusta puszka po coca coli wyrzucona do śmieci . Tak właśnie się czułam .
Zakupy bardzo poprawiły mi nastrój . Przed powrotem do szpitala ugniotłam wszystkie kupione rzeczy w torbie , żeby nikt niczego nie podejrzewał , ale trudno dochować tajemnicy przy pani Mench . Ona jest moją pielęgniarką prowadzącą i od razu wyczuła , że coś jest nie tak . Ta kobieta wie kiedy jest mi smutno , kiedy wesoło , kiedy myślę o rodzicach i kiedy kłamię .
- Wracaj do łóżka i nikomu ani słowa . Byłaś z Samberem , zrozumiano ? – Pani Mench popatrzyła na mnie z nieco większą serdecznością , jednak wiedziałam , jak ogromnie jest zawiedziona . Posłałam jej pełne nadziei spojrzenie , myśląc , że uda mi się ją udobruchać . Jednak ona , nieugięta jak zawsze , odprowadziła mnie do wyjścia surowym wzrokiem .
Kiedy zagrzebałam się w świeżej pościeli wzięłam do rąk pamiętniczek . Ostatnio troszeczkę go zaniedbałam , napisałam trzy zdania w drodze do KFC . Teraz , nareszcie w chwili spokoju mogłam zanurzyć się w swoich wyznaniach .
,, Dzisiejszy dzień był do bani . Samber był znakomity , przystojny , otwarty . Aż do dzisiejszego poranka . Zranił mnie , tak okropnie , jak jeszcze nikt . Owszem , rodzina mnie zraniła , olała , ale jeszcze nigdy nie byłam tak strasznie smutna jak dzisiaj . Dlatego , że jeszcze nikogo nie znałam tak dobrze , jak tego chłopaka . Przynajmniej myślałam , że go znam . Wiem , troszczył się o mnie . Być może chciał mnie przed czymś uchronić . Nie wiem . Nie wiem co myśleć . Ale nie jestem na niego zła z tego powodu . Tylko z jego słów , które rzucił oschle w moją stronę . ,, Z takim podejściem nigdy nie znajdziesz faceta . Jesteś za miękka … Ale ty jesteś upierdliwa ’’ Wiem , że jestem słaba psychicznie ale upierdliwa ? Jeszcze tego nie rozpracowałam i często wybucham płaczem . Bo to daje mi ukojenie . Ale on przekreślił mnie , zniszczył moje nadzieje , że kiedyś znajdę faceta . Co z tego , że miał rację ? Że z takim podejściem trudno będzie mi zrobić cokolwiek , ale przecież nie musiał mi tego mówić , skoro tak dobrze wiedział jak miękkie mam serce i przez co przeszłam . Przecież to wszystko wpływa na moją psychikę , To dało mi powody do obaw , do strachu . Chciał się mną zaopiekować ale z drugiej strony sprawił , że stałam się słabsza . Tak bliska mi osoba dała mi do zrozumienia , że jednak nie jest dobrze . Nieważne . Nieważne jest już to co mówił . Jestem po prostu zawiedziona , że Samber zdobył się na takie słowa . Trudno . Czasami ludzie nie są tymi , za jakich ich uważamy . Nie będę więcej o nim myśleć . Zapomnę , będę czekała na rodzinę , wyzdrowieję . Wszystko będzie OK i bez tego chłopaka , który daje nadzieje , a potem je odbiera . Życie będzie prostsze ‘’
10 GODZIN WCZEŚNIEJ
- Prim , Samber chce się z tobą widzieć –
zakomunikowała pani Mench wchodząc do Sali .
- Ale ja nie chce się z nim widzieć . – odrzuciłam propozycję
.- Posłuchaj , nie wiem co zaszło między wami , ale to tylko rozmowa . Możecie wytłumaczyć pewne sprawy …
- Nie ma tu nic do wyjaśniania – zaprzeczyłam . – Nie może już cofnąć swoich słów .
- Pamiętaj , że to on przychodził do ciebie kiedy byłaś w kropce , zabierał cię w różne miejsca i pomagał . Cokolwiek powiedział , powinien dostać szansę na wytłumaczenie .- Pielęgniarka popatrzyła na mnie kątem oka .
- Och – westchnęłam – Niech będzie . Ale obiecaj , że będziesz w pogotowiu .
- Mam zabrać wszystkie wazony i ciężkie rzeczy ? – rozejrzała się dookoła z uśmiechem . Pokiwałam głową . Pielęgniarka skierowała się do drzwi . Po kilku sekundach stanął w nich zdrajca . Mimo wszystko na jego widok serce zaczęło bić mi mocniej .
- Cześć – przywitał się . – Mogę wejść ?
- Nie . – odpowiedziałam szybko . Chyba spodziewał się innej odpowiedzi ale uraczył mnie tylko nieco zdziwionym spojrzeniem , nie zaprotestował . – Po co przyszedłeś ?
- Porozmawiać . – oparł się o framugę – Słuchaj , wiem , że jesteś na mnie zła , ale ja naprawdę ..
- Naprawdę nie chciałeś powiedzieć tego co
powiedziałeś . To takie kreatywne . – powiedziałam z naciskiem na słowo ,,
kreatywne ‘’.
- Prim , wiesz dobrze , że nie chciałem cię zranić .
Jesteś mi bliska , zaprzyjaźniliśmy się …- Ale to spaprałeś . Nie mam już do ciebie zaufania ! – głos łamał mi się przy ostatnich słowach .
- Możesz mi chociaż powiedzieć co takiego zrobiłem ?! Powiedziałem ci , że jesteś słaba psychicznie . I o to chodzi ? Przecież to prawda , Prim .- podszedł do łóżka nieproszony i usiadł . Spojrzałam wprost w jego ogromne oczy .
- Wiesz o co tu chodzi ? O to , że złamałeś moją psychikę do końca . Wręcz ją wyśmiałeś . Postąpiłeś zupełnie jak ktoś , kto nie wie przez co przeszłam . Byłeś … moim przyjacielem . – moje oczy napełniły się łzami .- I kiedy byłam na ciebie zła nie potrafiłeś powstrzymać się od komentarza , żeby role się obróciły . O to się wściekam ! Nie postąpiłeś jak przyjaciel , stwierdziłeś , że jestem upierdliwa i nigdy nie znajdę faceta . To tak dzisiaj zachowuje się przyjaciel ?!
Słuchał mnie w milczeniu a jego oczy stały się mniejsze . Czyżby się wstydził ?
Byłem dla ciebie przyjacielem cały czas ! – wybraniał się .
- Wiesz co , nie mam zamiaru słuchać tego , jaki ty jesteś wierny swoim przyjaciołom . Nigdy ich nie zawodzisz , nie rzucasz obelg i nie przekreślasz dobrego startu . Jesteś idealnym pieprzonym przyjacielem . Ale nie dla mnie . Wyjdź ! – zakończyłam a jedna łza popłynęła mi po policzku . Samber siedział chwilę w bezruchu , potem popatrzył na mnie nieporadnie . Gdy ujrzał jak ocieram policzek coś w nim zawrzało i bez słowa skierował się do wyjścia . Kopnął drzwi z całej siły i odszedł.
Ganialne ! Jestem ciekawa czy napiszesz jeszcze rozdział :D
OdpowiedzUsuń