2014/01/11

4.



4.


Przez kolejne dwa dni Samber się nie pojawił . Ani nikt z mojej rodziny . Żadna nowość , pomyślałam .ale tym razem byłam trochę wkurzona , że tak mnie olali . Ciekawiło mnie co powiedzą , kiedy spojrzą mi w oczy . Bo jeśli ja bym się nie opanowała , zapewne rzuciłabym komentarz typu ,, Dobrze , że was nie znam ‘’ . Byłby on zgodny z prawdą, do tego uprzejmy , jak na moje dotychczasowe  uczucia do rodziny . Skrajnie jej teraz nienawidziłam . Fuj , brzydzę się nią .
Od tamtej pory nie dodałam żadnej myśli do mojego pamiętnika . W zasadzie nic się nie zmieniło .
Zastanawiałam się kiedy przyjdzie Samber . Jego obecność umiliła moje nudne życie i chociaż zjawił się w nim dopiero raz chciałabym znów to powtórzyć . Nie wyraził się szczegółowo na temat swojej następnej wizyty , ale szacowałam , że będą to pory wieczorne ze względu na jego szkołę . Miał przecież mnóstwo zajęć . Trzecia klasa liceum to podobno mordęga . Nie wiem . Nie pamiętam czy dla mnie tez było ciężko . Ciekawiła mnie myśl , czy w ogóle przeszłam do trzeciej .
Skończyłam już książkę pożyczoną od pani Mench i zamierzałam ją zwrócić . Kiedy zaczęła swoją nocną zmianę o siódmej , przyszła do mnie .
- Dziękuję za pożyczenie – uśmiechnęłam się lekko podając jej książkę .
- Nie ma za co . Powiedz mi lepiej jak się czujesz ? – usiadła przy moim łóżku na czarnym zamszowym krześle i sprawdzała moja kartotekę . – Z tego co widzę ostatni rentgen żebra wyszedł dobrze . Nieco się przemieściło w stronę płuc i jest mocno potłuczone . – spojrzała na mnie z troską .
- Nie jest tak źle . Nawet nie boli . Czasami tylko czuję się jakbym miała na sobie ciasny gorset – wzdrygnęłam się .- . Nieprzyjemne uczucie .
- Na pewno . Prawe płuco jest ugniatane . Ale nie ma takiej opcji , żeby doszło do przekłucia . Na pewno by się to już stało . Nie musisz się martwic .
- Dzięki . Trochę mi ulżyło . Po ostatnich bólach myślałam , że jest ze mną coraz gorzej .
- Nie , nie . jest w porządku .
- Wie pani czy są jakieś wieści od mojej rodziny ? – zagadnęłam i poczułam ogromny kamień na sercu . Spojrzała na mnie nieporadnie , była trochę zmieszana .
- Niestety , nic mi o nich nie wiadomo . – spuściłam wzrok jak na znak - A jak poszło wczoraj z tym chłopakiem ? Jest miły ? – spojrzała na mnie przenikliwie . Na myśl o Samberze uśmiechnęłam się sama do siebie . Nie miałam czasu na tłumaczenie się z tego , bo pani Mench od razu mnie wyczuła .- Podoba ci się ! – pisnęła .
- Wcale nie ! – broniłam się .- To fajny chłopak , ale ..
- Ale co ? – przerwała mi.
- Jest Ok . Ale to , że mi się podoba to chyba oczywiste . Sama go pani widziała . Wygląda na znacznie starszego niż jest , i na pewno nie odczuwa samotności . Byłabym pani ogromnie wdzięczna , żeby nie robiła mi pani nadziei . Jestem w kropce , zupełnie załamana swoim życiem . Każda minuta leżenia na tym pieprzonym łóżku  sprawia , że czuję się coraz gorzej . Nie chcę sobie przyprawić do tego wszystkiego złamanego serca . Wystarczy mi bólu za całe życie ! – podniosłam głos i spojrzałam na nią przepraszająco . To był impuls . Troszeczkę mnie zdenerwowała tą swoją nachalnością , ale to nie znaczyło , że mam jej przemawiać do rozumu . – Przepraszam  - jęknęłam i poczułam piekące w oczach łzy .
- Nie masz za co przepraszać .- Przysunęła się do mnie i chwyciła za dłoń .- To moja wina , nie potrzebnie cię nakłaniam do różnych rzeczy .
- To wszystko przez tą nieświadomość . Nie wiem co się dzieje wokół mnie .- I wtedy łzy popłynęły po moich policzkach . Były gorące , paliły moją skórę . Czułam jak odpływa ze mnie ostatnia chęć do życia . Ale po chwili znów wróciła . Wpłynęła we mnie , przedostała się przez wszystkie wnętrzności i wreszcie znalazła swoje miejsce w sercu . Była tak niespodziewana i silna jak potrzeba miłości , rodziny i przyjaciół . Była niezniszczalna . A pojawiła się razem z Samberem . Stał w drzwiach i niepewnie patrzył na mnie tymi swoimi dużymi oczami . Poczułam radość , że jest .


Usiadł  przy moim łóżku a pani Mench wyszła . Nawet nie zauważyłam kiedy . Otarłam łzy wierzchem rękawa bluzy i uśmiechnęłam się lekko . Odwzajemnił go chociaż widziałam , z jakim trudem .
- Czemu płaczesz ? – zapytał .
- Chwila słabości – przyznałam .- Co u ciebie ?
- W porządku . Przepraszam cię , że wczoraj mnie nie było . Mam nieco napięty grafik . Pracuję dorywczo w klubie , żeby mieć za co w przyszłym roku opłacić akademik .
- Pracujesz w klubie ? – byłam naprawdę zaskoczona . Miałam nadzieję , że nie uprawia striptizu .
- Jestem DJ-em . – rozwiał moje obawy – Kocham muzykę więc kiedy zobaczyłem ulotkę w pobliskim klubie powiedziałem ,, Czemu nie ? ‘’
- Fajnie , że robisz coś co lubisz . – dodałam i przyglądałam mu się . Miał na sobie niebieski sweter , włosy starannie ułożone . Nie były dzisiaj przykryte czapką .
- Jak pamiętnik ? – wskazał gestem głowy w notesik leżący na stoliku .
- Staram się jak mogę żeby w ogóle wziąć długopis do ręki .Przyznam ci , że nie jestem za bardzo wylewna . – spuściłam głowę .
- Wiem . Jesteś trochę nieśmiała . – posłał mi swój najcudowniejszy uśmiech .- Ale popracujemy nad tym . - zajrzał do swojej torby i wyciągnął z niej opakowany płytę z filmem z DVD . Tytuł głosił ,, Noc na Majorce ‘’ Komedia romantyczna  – Chciałbym trochę poprawić ci humor . Przyniosłem komedię . Moją ulubioną – znów się uśmiechnął . Był taki radosny . Był przeciwieństwem mnie . – Pomyślałem , że zanim zaczniemy spotkanie moglibyśmy się trochę pośmiać . Co ty na to ?
- Z przyjemnością .
Każdy pokój w szpitalu był wyposażony w trzydziestodwucalowy telewizor i DVD . Samber włożył płytę do odtwarzacza i usiadł na krześle obok mnie . Wyłączył światło , aby polepszyć ostrość obrazu i zapalił lampkę na stoliku . Panował półmrok . Zdecydowanie za bardzo romantyczny jak na tę sytuację . Po chwili rozpoczął się seans .
Byłam nieco skrępowana kiedy dotarło do mnie , że ,, Noc na Majorce’’ opowiada o historii chłopaka , który wyznaje swojej wybrance miłość . W ostatnią nać na Majorce , rzecz jasna . Co prawda było bardzo dużo śmiesznych momentów , ale i tak bardzo intymnie . Oboje śmialiśmy się do bólu . Dosłownie , bo kiedy się śmiałam żebra zaczynały mnie kłóć . Często tez komentowaliśmy różne sytuacje , na przykład kiedy gościu tańczył z dziewczyną  na balu ( zdecydowanie bardzo nieudolnie ) Samber mówił ,, Człowieku , tańczę lepiej od ciebie , a w życiu nie byłem na balu ! ‘’. Zawsze dopingowałam jego docinki chichotem . A kiedy dziewczyna ubierała się w te wszystkie wymyślne sukienki ( z dekoltem do talii )  od razu skomentowałam jej brak gustu słowami ,, Nigdy w życiu nie wbiłabym się w taką kieckę . Nawet gdyby mi za to zapłacono , nie pokazałabym się w niej publicznie ‘’ Samber uśmiechał się wtedy do mnie serdecznie . (Przypuszczałam , że on nie odmówiłby sobie tak nagiego widoku kobiety ). W jego oczach widziałam dumę . Rzeczywiście udało mu się odciągnąć mnie od rzeczywistości .
Po dwóch godzinach z żalem wysunął płytę z odtwarzacza DVD . Ale koniec seansu nie oznaczał jeszcze końca naszego spotkania . Chwilę jeszcze komentowaliśmy nieoczekiwanie zwroty akcji w filmie .Potem przeszliśmy do innych rzeczy , bo film niespodziewanie rozjaśnił mój umysł . Co prawda niczego sobie nie przypomniałam , ale zobaczyłam różne sytuacje ludzi i potrafiłam je porównać ich siebie . Poznałam swój gust , jeśli chodzi o ubiór ale także o facetów . W myślach przypominałam sobie poszczególne twarze i związane z nimi historie .
- Widzisz ! Wiedziałem , że to trochę pomoże – przyznał Samber , kiedy poinformowałam go o ocenie filmu ( oczywiście pominęłam wątek o guście co do facetów )
- Naprawdę otworzył mi oczy . Do tej pory widziałam tylko ten pokój i kawałek szpitala . Do tego widok za oknem . – westchnęłam – Nie mogę się doczekać , kiedy sama będę mogła poznać Świat .
- Wiesz – zamyślił się – To dobry pomysł . Zgodziłabyś się , żebym cię gdzieś zabrał ? – spojrzał mi w oczy . Byłam tak zaskoczona jego słowami , ze na chwilę zaniemówiłam . Wiedziałam , że proponuje mi wyjście , ale przecież nie chodziło o randkę . Szkoda , że źle zinterpretował moje słowa, bo kiedy mówiłam ,, poznać Świat ‘’ chodziło mi głównie o miłość . Miłość jaką poznał Robert , kiedy zabrał Fionę na Majorkę . Tego właśnie chciałam . Musze jednak przyznać , że chcę spędzać czas z Samberem , nawet jeśli nic by to nie znaczyło. 
- Byłoby niesamowicie .- uśmiechnęłam się tak szczerze , jak nigdy dotąd .
- W takim razie daj mi chwilę . Zadzwonię do George’a i poproszę , żeby porozmawiał z twoim lekarzem prowadzącym . Jak on się nazywa ? – zapytał sięgając do kieszeni bo telefon .
- Gordon Smith . Ale wątpię , że uda się go przekonać . Jest taki zgorzkniały i bezuczuciowy .  – odparłam przypominając sobie twarz lekarza .
- Przecież trzeba wieżyc w cuda – puścił do mnie oko i wybrał numer . Wiedziałam , że on może zdziałać cuda .





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz