2014/01/11

5.



5.

- Nie wierzę , że się zgodził ! – pisnęłam wciągając na stopy białe trampki .
- Mówiłem ci , że George go przekona . To może bardzo poprawić twoją rehabilitację .
Było po siódmej . Na dworze panował przyjemny chłód .  Samber wyszedł przed szpital i kierował się w stronę parku . Szłam koło niego rozglądając się dookoła . Było bardzo jasno i zieleń trawy oraz drzew majaczyła w oczach .
- Świeże powietrze jest takie przyjemne – mruknęłam wciągając haust powietrza przez nozdrza.
- Kiedy byłem mały kochałem bawić się na dworze . Najlepiej było zawsze pod koniec maja , jak teraz . Mogłem siedzieć długo na polu bo było jasno , i mama nie martwiła się o mnie .
- To fajne uczucie , prawda ?
- Jakie ? – obrócił głowę w moją stronę .
- Wiedzieć , że komuś na tobie bardzo zależy .
- To przyjemne , ale czasami bardzo uciążliwe . Mama do dziś sprawdza mnie jak wychodzę na imprezy . Przed , czy mam dość rozumu w głowie , żeby się , tak powiem , nie wciągnąć w głębsze znajomości z dziewczynami , i po , czy nie jestem pijany . Albo czy mam przy sobie portfel i telefon . – uśmiechnął się , nieco skrępowany – To nie jest już takie przyjemne . To nadopiekuńcze .
- Myślę , że gdybyś był na moim miejscu byłbyś wdzięczny za wszystko . Nawet za to , czy sprawdza czy masz telefon .- Nie odpowiedział nic , po mojej ciętej ripoście  . Szedł przed siebie z rękami w kieszeniach – Opowiedz mi o sobie – szybko zmieniłam temat .
- Nie wiem , czy chcesz poznać moje życie . Jest zbyt skomplikowane – przyznał . Zdziwiłam się lekko . Był taki idealny w każdym calu . Jak to możliwe , że jego życie było skomplikowane ?
- Uwierz , moje bardziej – mruknęłam .
- Skoro naprawdę chcesz wiedzieć ,  zgoda . Zabiorę cię w kilka moich ulubionych miejsc .  
Nieoczekiwanie skręcił ,co umknęło mojej uwadze . Kiedy sam zauważył , że nie idę za nim wrócił się o krok i pociągnął mnie delikatnie za łokieć .
- Śpiąca królewno – uśmiechnął się – Tędy .
W miejscu w którym mnie dotknął przeszył mnie prąd . Posłusznie skręciłam i szłam z nim ramię w ramię . Doszliśmy do skrzyżowania , potem do hipermarketu ,, Bee ‘’ . Skręciliśmy za nim i szliśmy prosto przez jakieś dwadzieścia metrów . Moim oczom ukazały się rzędy garażów . Samber szedł dalej , do wyznaczonego punktu . Stanął nagle za garażem zrobionym z czerwonej blachy i zaczął się po nim wspinać . Kiedy był już na dachu podał mi rękę . Popatrzyłam na niego niepewnie i gdy to zauważył , powiedział :
- Nie bój się .
Na te słowa , jak na wznak wyciągnęłam dłoń w jego stronę . Złapał ją swoją . Była duża , ciepła i przyjemna . Podciągnął mnie delikatnie , potem złapał w talii i usadził na skraju . Byłam zszokowana , że dwoma mocnymi ruchami zmienił moje miejsce położenia . Był bardzo silny .
Usiadłam na środku dachu garażowego obok niego i czułam bijące z jego ciała ciepło .
 Z góry widać było prawie całe miasto . Wieże kościołów , parki , lasy . Nawet szpital . Światło z okien mieszkań łączyło się ze światłem zachodzącego słońca tworząc łagodny , ciemnożółty półmrok .
- Może to dziwne , ale to jest jedno z moich ulubionych miejsc . Miejsc z mojego dzieciństwa . – powiedział i odwrócił moją uwagę od latających po niebie ptaków . Skuliłam się , podciągnęłam kolana na wysokość piersi i objęłam je ramionami - Wydarzyło się tutaj tyle rzeczy .
- Na przykład ? –zapytałam .
- To tutaj zawsze się bawiłem z moim bratem . Mieszkałem niedaleko i razem z nim często tu przychodziłem . Widok tego wszystkiego – rozejrzał się dookoła i spojrzał mi w oczy – przypomina mi o nim .
- Gdzie teraz mieszka twój brat  ?
- Mama mi zawsze mówiła , że w niebie .- uśmiechnął się delikatnie , jednak wiedziałam smutek w jego oczach .
- Boże , przepraszam – przysunęłam się do niego nieznacznie z zamiarem pocieszenia . Tylko jak mam pocieszyć chłopaka ? Dziewczynę pewnie bym przytuliła . Ale byłam zbyt zawstydzona , żeby to zrobić . Ścisnęłam więc mocniej ręce na kolanach i czekałam na jego reakcję .
- Daj spokój . To stało się jak byłem dzieckiem . Dlatego to miejsce jest mi bliskie . Poza tym tutaj po raz pierwszy złamałem prawo .
– Złamałeś prawo ? W jaki sposób ? – uśmiechnęłam się szeroko .
- Co ? Sądziłaś , że nigdy nie zrobiłem niczego niedozwolonego ? – odwzajemnił mój uśmiech .
- To wydawało mi się do ciebie niepodobne . Ciągle mnie zaskakujesz. – przyznałam .
- Otóż tutaj , Prim , pierwszy raz paliłem trawkę . – spojrzał na mnie kątem oka – Ale , żeby nie było , tylko na próbę . Mówią , że zawsze musi być ten pierwszy raz . A mówiąc o pierwszych razach , tutaj , w tym samym miejscu gdzie siedzimy pierwszy raz pocałowałem dziewczynę .
Przyjrzałam mu się uważnie .
- Naprawdę ? Ciekawa jestem , gdzie ja to zrobiłam . – wypaliłam od razu się czerwieniąc . ,, Popracować nad trzymaniem języka za zębami ‘’ – zanotowałam w myślach .
- Na pewno to było wyjątkowe – szepnął patrząc przed siebie . – Pierwszy raz zawsze jest wyjątkowy . Nawet jeśli siedziałaś na dachu czyjegoś garażu . – zażartował i oboje się uśmiechnęliśmy .
Przez następne dwie minuty oboje patrzyliśmy w dal , podziwiając widoki . On widział je nieraz . Oglądał je ze swoim bratem , potem dziewczyną . Ciekawe , czy nadal są razem . Bardzo chciałam go o to zapytać , ale wydawało mi się , że znamy się za krótko .
- Naprawdę bardzo ci dziękuję – odezwałam się a on zwrócił się ku mnie – Za to , że mnie tutaj zabrałeś . Za to , że odkryłam kawałek historii innego człowieka . Nawet nie wiesz jak bardzo się staram , żeby to wszystko wróciło . Też chciałabym wiedzieć , gdzie całowałam się z chłopakiem . Czy było romantycznie .... – spojrzałam w niebo , żeby nawet przez przypadek nie spojrzeć mu w oczy . Byłam niesamowicie skrępowana , ale mówiłam dalej – Boję się , że całe życie będę się musiała nad tym zastanawiać .
- Wiesz , w sumie nie jest ważne gdzie , tylko z kim – przerwał mi . – Nawet jeśli całowałaś się z kimś w męskiej toalecie , to jest najmniej ważne .
- No tak , ale ja nawet nie wiem z kim to robiłam , jeśli to zrobiłam . – westchnęłam .
- Dlatego musisz sobie przypomnieć . I dlatego ja tu jestem . I ty tu jesteś . I w tym celu cię tutaj przyprowadziłem . A teraz choć – wstał i zsunął się z dachu . Powoli rozprostowałam nogi i zsunęłam je z krawędzi . Samber złapał mnie w talii , zupełnie jak wcześniej , i jednym ruchem sprowadził na ziemię .
- Jest jeszcze jedno miejsce , które chciałbym ci pokazać .  Pójdziemy do klubu , w którym pracuję . – szłam za nim posłusznie nie odzywając się przez większość drogi , trawiąc emocje zgromadzone na dachu garażu .
Byłam skrępowana a jednocześnie szczęśliwa , że mogłam z nim o tym pogadać . Tak od serca . Sądziłam , że był doświadczony , jeśli chodzi o sprawy damsko – męskie . Kobiety chcą być zaprowadzone w wyjątkowe miejsce , gdzie byłyby tylko one i ich wybrankowie . Samber doskonale o tym wiedział . Zaprowadził . Wycałował . Dał szczęście niejednej . To jeden z wielu powodów , dla których uważam go za speca od tych spraw .
Chciałam , żeby mi pomógł , bo najwyraźniej między nami nie zaiskrzyło . Miałam sporo czasu , żeby się nad tym wszystkim zastanowić , a wystarczającym argumentem na to , że go nie pociągam , są wynikające z naszych ostatnich rozmów tajemnicze spojrzenia , które chyba nic dla niego nie znaczyły .  A w moim wypadku nie ma teraz nic gorszego niż nieodwzajemniona miłość . Właśnie w drodze do klubu uświadomiłam sobie samej , że kończę z tym zauroczeniem . ,, Samber cię  nie lubi w ten sposób . Daj sobie spokój , ty nakręcona dziwaczko  ‘’ – wyzywałam się w myślach . Ale ze skutkiem . Postawiłam sobie ceglany mór z karteczką ,, zapomnij o Samberze . Będziesz szczęśliwa z kimś innym ‘’ I w żadnym wypadku nie chciałam go teraz burzyć . Postanowiłam , jak trudne by to dla mnie nie było w obecności Sambera , znaleźć miłość . Znaleźć upragnionego Roberta , który będzie mnie kochał i mnie ochroni . Przed całą złością Świata.  I chciałam , żeby Samber mi w tym pomógł .




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz