2014/01/11

2.



2.

- A więc to ty ? – zapytałam swoje odbicie w lustrze . – Jesteś całkiem taka , jaką sobie ciebie wyobrażałam . Bardzo ładna , lubię twoje oczy i uśmiech . Masz proste zęby . I długie włosy , sięgające do bioder .Pofalowane . Tylko ten rudy kolor , czy jest naturalny ? Przekonam się w upływie czasu .  Jesteś wysoka . I szczupła .  Zmysłowa . Nawet seksowna . Gdybym była lesbijką , poleciałabym na ciebie . Ale chyba nie jestem . Ostatnio widziałam tutaj przystojnego chłopaka . Spodobał mi się , więc stwierdzam , że wolę przeciwną płeć .Teraz , gdy myślę o swoim chłopaku on zastępuje mi jego rozmazany obraz . Bo nie wiem jak wygląda mój prawdziwy chłopak . Czy w ogóle go mam ? Jeśli tak na pewno przyjdzie mnie odwiedzić . I odwlecze mnie od tego całego wariactwa. Tylko ta twarz . posiniaczona . Zresztą jak całe twoje ciało.
Dokładnie się obejrzałam w szpitalnym lustrze i uśmiechnęłam , gdy doszło do mnie , że cały czas gadam do siebie . Minęły już tydzień od wypadku i czuję się całkiem lepiej . Cały czas praktycznie spałam . Dzisiaj pielęgniarka pozwoliła mi chodzić samej swobodnie . Postanowiłam przyjrzeć się sobie w osobności , ocenić sytuację . Po raz pierwszy , bo postanowiłam , że chce sobie zrobić niespodziankę i zaczekać do chwili , aż sama będę mogła przyczłapać do lustra i się zobaczyć .
- Nie masz żadnych tatuaży . Mądra dziewczyna . Zrobiłaś sobie piercing w uszach . W pięciu miejscach . Zaszalałaś . Ale podoba mi się . Brwi równiutko przycięte . Szkoda tylko … - przyjrzałam się pięciocentymetrowej szramie biegnącej z policzka , przez brew aż do czoła . Znieruchomiałam na moment jakby wracając pamięcią do tamtej nocy . Oczywiście nic z niej nie pamiętałam , mimo to kiedy oglądałam swoje poturbowane ciało , zdawałam sobie sprawę z powagi sytuacji . Otrząsnęłam się i wróciłam do teraźniejszości . Przejechałam ręką po piersiach – Całkiem spore -. Przez cienki podkoszulek wyczułam pępek i gładki brzuch bez deka fałdki .-  Szczupłe i długie nogi .Rozmiar buta , chyba coś koło czterdziestki . - A ile mam lat ? Pielęgniarka powiedziała mi , że przejrzano mój telefon . Listę kontaktów i wiadomości . Nie wylogowałam się z profilu na facebooku więc było to kolejne źródło informacji . Z tych źródeł powiedziano mi , że mam lat siedemnaście . Skończę w czerwcu a dzisiaj jest dwudziesty pierwszy maja  .Latem  , za miesiąc będę pełnoletnia . A moje imię ? Prim . Prim Gloss .


Pani Mench powiedziała , że będę miała dzisiaj spotkanie z psychologiem . Umyłam się ostrożnie bo czasami dalej kręciło mi się w głowie . Ale jak dotąd wszystko szło dobrze . Pogodziłam się z tym  , że nic nie wiem . W zasadzie dopiero to sobie uświadomiłam . Przede mną jeszcze długa droga jeśli chodzi o zrozumienie . Bo prawda była taka , że byłam zagubiona i potrzebowałam kogoś , kto pomoże mi się w tym wszystkim odnaleźć , ale jak dotąd nikt z mojej rodziny się nie zjawił .Totalna klęska .
Mimo wszystko byłam dość pozytywnie nastawiona i wysłuchałam wszystkiego co psycholog miał mi do powiedzenia . Zaproponował , żebym mówiła do niego po imieniu , bo tak będzie nam się łatwiej rozmawiało . Zrozumiałam przez to, że będziemy się często spotykać . Był mężczyzną w zeszłym wieku , z dobrze ułożonymi włosami i koszulą w kratę wsadzoną w spodnie . 
Miło nam się rozmawiało ( sądził , ze powinnam dużo mówić i słuchać innych , bo to może pobudzić moje wspomnienia ) , lecz w zasadzie to on mówił . Ja nie miałam o czym mu powiedzieć . Znałam odpowiedź tylko na jedno jego pytanie .
- Jak czujesz się w tej skórze ?
- Dobrze . Nawet nie jest tak źle . – zaczerwieniłam się , bo omal go nie zapytałam czy jestem rzeczywiście tak ładna jak mi się wydaje . W porę ugryzłam się w język . To pytanie byłoby niestosowne i płytkie .
- To już koniec na dzisiaj . Zobaczymy się za tydzień . Nasze spotkania będą cotygodniowe , ale obiecuję ci , że nie będziesz się nudzić .- posłał mi pełen przekonania uśmiech . Odwzajemniłam go . To był pierwszy uśmiech w moim nowym życiu . – Wiesz , jestem także pedagogiem w tutejszym liceum i zadałem moim uczniom z ostatnich klas specjalne zadanie – spojrzał na mnie kątem oka – W ramach dodatkowych punktów będą prowadzili zajęcia dla wybranych przeze mnie pacjentów szpitala . Są w twoim wielu więc będziecie się dobrze dogadywać . Ktoś z nich pomoże ci wrócić do normalności , może nawet będziesz zawdzięczała mu swój nawrót pamięci . – Kiedy zobaczył , że chciałam coś dodać ( wyczuł , że chodzi o protest )  szybko zaczął mówić dalej – Oni naprawdę znają się na rzeczy . Chodzili na prowadzone przeze mnie dodatkowe zajęcia i dałbym sobie głowę uciąć , że będą ci bardziej pomocni niż tutejsi lekarze . Moi uczniowie znają się na życiu , a nie na chorobie .
- Dobrze , George .


- No proszę , Prim ! – ucieszyła się pani Mench – Widzę , że jesteś już wśród żywych .
Coś nie wyszedł jej ten dowcip . Wręcz trochę mnie zemdlił . Czy ona zasugerowała , że była martwa ? Przerwałam czytanie książki i odwróciłam się w jej stronę i przyjrzałam dokładnie .
Krótkie blond włosy sięgały jej do ramion . Była bardzo blada i chuda . Jej uśmiech był pogodny i ciepły . Miała może dwadzieścia siedem , może osiem lat . Codziennie , po zakończeniu jej zmiany przychodził po nią wysoki mężczyzna . Chłopak , pomyślałam . Wtedy zostawałam sama . I o dziwo , jak bardzo kiepskich żartów  by nie mówiła , tęskniłam za nią . Ale moje towarzystwo najwyraźniej też jej pasowało . To dobrze , bo nie miałam tutaj nikogo prócz niej . Nikt z moich krewnych się tutaj nie pojawiał . Żadna ciocia , kuzyn/kuzynka , babcia czy , Boże Święty , własna matka . O ile takową miałam . Bo jak na razie nic mi o niej nie wiadomo .
Pani Mench pożyczyła mi książkę ,, O zachodzie słońca ‘’ . Nie powiem , wciągnęła mnie . Przez nią zapominałam czasami o żałosnym losie siedzenia i wyglądania na rodzinę . Kiedy chodziłam po szpitalu i widziałam jakąś kobietę , która mogłaby być moją mamą ,zadawałam sobie pytanie - ,, To ona ? ‘’ Na próżno . Nie ośmieliła się pojawić . Dopiero w ostatnim czasie zdałam sobie sprawę , jak bardzo na nią wyczekuję . Na kogokolwiek . W tych chwilach traciłam wszelką wiarę w lepsze jutro . Samotność ogarnęła moje tygodniowe życie .
- Jak ci się podoba ? – Pani Mench wyrwała mnie z rozmyślań . Wskazywała na gruby egzemplarz w moich rękach .
- Dobra lektura – kiwnęłam głową w geście pochwały , że czyta tak ciekawe książki – To moja pierwsza i jak na razie nie mogę się oderwać .
- Zobaczysz . Jeszcze chwila i sama będziesz biegała do księgarni i kupowała wszystkie , które ci się spodobają ! - Zauważyłam , że odkąd spędzamy razem czas wierzy we mnie bardziej niż na początku . Wcześniej była bardziej chłodna i wydawała się nie chcieć mieć ze mną nic wspólnego . Ale można powiedzieć , że zaprzyjaźniłyśmy się. – Osobiście wole romanse , ale w upływie czasu i ty zdecydujesz , którą kategorię uważasz za najlepszą . Aaa , zapomniałabym . Pan George powiedział mi , że ma dzisiaj przyjść do ciebie któryś z jego uczniów . Wiesz coś o tym ? Zapewniał mnie , że tak .
- Yhm – przytaknęłam odkładając książkę na stoliczek – Wspominał o tym na pierwszym spotkaniu . Ktoś z jego podopiecznych z liceum ma w ramach dodatkowych punktów siedzieć tutaj ze mną . Zapewniał , że to pomoże mi przywrócić sobie pamięć .- Przewróciłam oczami . – Przecież to istne szaleństwo . jeśli grupa wyszkolonych lekarzy nie jest w stanie mi pomóc , to na pewno nie zrobi tego grupa nastolatków.
- Ale pomyśl , co zaszkodzi ci spróbować ? – mówiła do mnie rozpakowując torbę . – Może to będzie jakaś miła dziewczyna . Zaprzyjaźnicie się i będzie ci łatwiej . Mieć przyjaciółkę u boku to dobra rzecz .
W sumie musze przyznać , że mnie przekonała . Chcę wiedzieć jak to jest mieć kumpelę . W końcu wszystkiego chcę spróbować .
- Masz rację . Nie powinnam odrzucać żadnej próby pomocy .
- Skoro tak to szykuj się . Powinna być za jakieś pół godziny .
Powoli zgramoliłam się z łóżka , by nie robić gwałtownych ruchów . Zawsze potem bolała mnie głowa i raz zdarzyło się , że usiadłam gwałtownie . Cały tamten wieczór płakałam z bólu , który rozrywał mój mózg . Lekarze podawali mi tabletki , zastrzyki i inne duperele po których ból się nie zmniejszał . Wolałam więc więcej nie ryzykować i każdy mój ruch był przemyślany dziesięć razy .
Kiedy już stałam przy lustrze w łazience rozpuściłam włosy z końskiego kucyka i zrobiłam równiutki przedziałek na środku głowy . Potem przebrałam się w sportowy podkoszulek i jeansy , o których zakup poprosiłam panią Mench . Zgodziła się od razu . Miałam sporo oszczędności , bo mimo , że w czasie wypadku nie miałam przy sobie karty , to w telefonie zainstalowana była aplikacja Mywallet  i pielęgniarka bez problemu wypłaciła moje pieniądze . Było przy tym ogromnie dużo zamieszania i spraw papierkowych . Poszła do banku z nakazem , który mi załatwiono , bo przecież nie pamiętałam hasła .
Zakupiła mi potrzebne części garderoby , bo nie chciałam cały czas chodzić w tych szpitalnych koszulach i spodniach piżamowych . W normalnym podkoszulku czułam się znacznie lepiej . Poza tym pielęgniarka wstąpiła również do drogerii po dezodorant i inne przybory higieniczne . Miałam już wszystko . Została mi tylko „przyjaciółka i wspomnienia ‘’ jako plany do zrealizowania .
Gdy wróciłam z powrotem do pokoju czekało na mnie zaścielone łóżko i dwie herbaty . Pani Mench stała na korytarzu i rozmawiała z kimś przez telefon . ,, Dziękuje ‘’ – szepnęłam do niej bezgłośnie , a ona uśmiechnęła się i wróciła do rozmowy .
Usiadłam , rozciągając nogi na czystej pościeli i zaczęłam czytać książkę . Czekałam na dziewczynę , która miała być moim zbawieniem.  W głębi duszy jednak wiedziałam , że i tak nic z tego nie będzie . Mówiłam przecież ,, Jasne , George ‘’ i „Masz rację . Nie powinnam odrzucać żadnej próby pomocy ‘’ . Ale to są tylko słowa . Żeby podnieść panią Mench i George’a na duchu . Żeby sprawić , że ich obecność , ich praca pomaga ludziom . Ale żyjąc na nowo przez ten tydzień i jeden dzień poznałam prawdziwe znaczenie słowa ból , człowiek , brak miłości . I nie sądziłam , że cokolwiek mi pomoże . Zakładałam już dawno , że będę musiała odnaleźć rodzinę i z nią zamieszkać . Z powrotem . Ale co to za rodzina , która nie wspiera cię w tak trudnych chwilach ? To żadna rodzina . Może to dobry znak , że powinnam ich zostawić w spokoju . Może nie chcą mojej obecności . Zacznę żyć na własną rękę . Te słowa dudniły w mojej głowie jak echo . ,, Zacznę żyć na własną rękę ‘’.  ,, Zacznę żyć na własną rękę ‘’. Boże , dość ! Przecież tak bardzo się tego bałam . Że sobie nie poradzę .                                             
Głupie życie . Głupi świat .
- Przepraszam . Prim Gloss ? – usłyszałam czyjś dźwięczny i miękki głos . Zamknęłam książkę gwałtownie i spojrzałam na stojącego w wejściu chłopaka . To on . To ten chłopak , którego kiedyś widziałam . Którego obraz przedstawiał mi własnego chłopaka .
- Yy – mruknęłam – Tak . O co chodzi ? – wyprostowałam się i spojrzałam mu w oczy .
- Jestem Samber . Przysłał mnie tu George . – uśmiechnął się nieznacznie . Chyba postawiłam go w niezręcznej sytuacji , gapiąc się na niego i nie proponując wejścia przez dobre dwadzieścia sekund .
- Tak , jasne – spuściłam nogi z łóżka robiąc mu miejsce . Podszedł do niego i usiadł . Ściągnął z ramienia czarną torbę i uśmiechnął do mnie. Wyglądało na to , że będę miała przyjaciela . Nie przyjaciółkę .

1 komentarz: