2.
- A więc to ty ? – zapytałam swoje odbicie w lustrze
. – Jesteś całkiem taka , jaką sobie ciebie wyobrażałam . Bardzo ładna , lubię
twoje oczy i uśmiech . Masz proste zęby . I długie
włosy , sięgające do bioder .Pofalowane . Tylko ten rudy kolor , czy jest
naturalny ? Przekonam się w upływie czasu . Jesteś wysoka . I szczupła . Zmysłowa . Nawet seksowna . Gdybym była
lesbijką , poleciałabym na ciebie . Ale chyba nie jestem . Ostatnio widziałam
tutaj przystojnego chłopaka . Spodobał mi się , więc stwierdzam , że wolę
przeciwną płeć .Teraz , gdy myślę o swoim chłopaku on zastępuje mi jego
rozmazany obraz . Bo nie wiem jak wygląda mój prawdziwy chłopak . Czy w ogóle
go mam ? Jeśli tak na pewno przyjdzie mnie odwiedzić . I odwlecze mnie od tego
całego wariactwa. Tylko ta twarz . posiniaczona . Zresztą jak całe twoje ciało.
Dokładnie się obejrzałam w szpitalnym lustrze i uśmiechnęłam , gdy doszło do mnie , że cały czas gadam do siebie . Minęły już tydzień od wypadku i czuję się całkiem lepiej . Cały czas
praktycznie spałam . Dzisiaj pielęgniarka pozwoliła mi chodzić samej swobodnie
. Postanowiłam przyjrzeć się sobie w osobności , ocenić sytuację . Po raz
pierwszy , bo postanowiłam , że chce sobie zrobić niespodziankę i zaczekać do
chwili , aż sama będę mogła przyczłapać do lustra i się zobaczyć .
- Nie masz żadnych tatuaży . Mądra dziewczyna .
Zrobiłaś sobie piercing w uszach . W pięciu miejscach . Zaszalałaś . Ale
podoba mi się . Brwi równiutko przycięte . Szkoda tylko … - przyjrzałam się
pięciocentymetrowej szramie biegnącej z policzka , przez brew aż do czoła .
Znieruchomiałam na moment jakby wracając pamięcią do tamtej nocy . Oczywiście
nic z niej nie pamiętałam , mimo to kiedy oglądałam swoje poturbowane ciało ,
zdawałam sobie sprawę z powagi sytuacji . Otrząsnęłam się i wróciłam do
teraźniejszości . Przejechałam ręką po piersiach – Całkiem spore -. Przez
cienki podkoszulek wyczułam pępek i gładki brzuch bez deka fałdki .- Szczupłe i długie nogi .Rozmiar buta , chyba
coś koło czterdziestki . - A ile mam lat ? Pielęgniarka powiedziała mi , że
przejrzano mój telefon . Listę kontaktów i wiadomości . Nie wylogowałam się z
profilu na facebooku więc było to kolejne źródło informacji . Z tych źródeł
powiedziano mi , że mam lat siedemnaście . Skończę w czerwcu a dzisiaj jest
dwudziesty pierwszy maja .Latem , za miesiąc będę pełnoletnia . A moje imię ?
Prim . Prim Gloss .
Pani Mench powiedziała , że będę miała dzisiaj
spotkanie z psychologiem . Umyłam się ostrożnie bo czasami dalej kręciło mi
się w głowie . Ale jak dotąd wszystko szło dobrze . Pogodziłam się z tym , że nic nie wiem . W zasadzie dopiero to
sobie uświadomiłam . Przede mną jeszcze długa droga jeśli chodzi o zrozumienie
. Bo prawda była taka , że byłam zagubiona i potrzebowałam kogoś , kto
pomoże mi się w tym wszystkim odnaleźć , ale jak dotąd nikt z mojej rodziny się
nie zjawił .Totalna klęska .
Mimo wszystko byłam dość pozytywnie nastawiona i
wysłuchałam wszystkiego co psycholog miał mi do powiedzenia . Zaproponował ,
żebym mówiła do niego po imieniu , bo tak będzie nam się łatwiej rozmawiało .
Zrozumiałam przez to, że będziemy się często spotykać . Był mężczyzną w zeszłym
wieku , z dobrze ułożonymi włosami i koszulą w kratę wsadzoną w spodnie .
Miło nam się rozmawiało ( sądził , ze powinnam dużo
mówić i słuchać innych , bo to może pobudzić moje wspomnienia ) , lecz w
zasadzie to on mówił . Ja nie miałam o czym mu powiedzieć . Znałam odpowiedź
tylko na jedno jego pytanie .
- Jak czujesz się w tej skórze ?
- Dobrze . Nawet nie jest tak źle . – zaczerwieniłam
się , bo omal go nie zapytałam czy jestem rzeczywiście tak ładna jak mi się
wydaje . W porę ugryzłam się w język . To pytanie byłoby niestosowne i płytkie
.
- To już koniec na dzisiaj . Zobaczymy się za
tydzień . Nasze spotkania będą cotygodniowe , ale obiecuję ci , że nie będziesz
się nudzić .- posłał mi pełen przekonania uśmiech . Odwzajemniłam go . To był
pierwszy uśmiech w moim nowym życiu . – Wiesz , jestem także pedagogiem w
tutejszym liceum i zadałem moim uczniom z ostatnich klas specjalne zadanie –
spojrzał na mnie kątem oka – W ramach dodatkowych punktów będą prowadzili
zajęcia dla wybranych przeze mnie pacjentów szpitala . Są w twoim wielu więc
będziecie się dobrze dogadywać . Ktoś z nich pomoże ci wrócić do normalności ,
może nawet będziesz zawdzięczała mu swój nawrót pamięci . – Kiedy zobaczył , że
chciałam coś dodać ( wyczuł , że chodzi o protest ) szybko zaczął mówić dalej – Oni naprawdę
znają się na rzeczy . Chodzili na prowadzone przeze mnie dodatkowe zajęcia i
dałbym sobie głowę uciąć , że będą ci bardziej pomocni niż tutejsi lekarze .
Moi uczniowie znają się na życiu , a nie na chorobie .
- Dobrze , George .
- No proszę , Prim ! – ucieszyła się pani Mench –
Widzę , że jesteś już wśród żywych .
Coś nie wyszedł jej ten dowcip . Wręcz trochę mnie
zemdlił . Czy ona zasugerowała , że była martwa ? Przerwałam czytanie książki i
odwróciłam się w jej stronę i przyjrzałam dokładnie .
Krótkie blond włosy sięgały jej do ramion . Była
bardzo blada i chuda . Jej uśmiech był pogodny i ciepły . Miała może
dwadzieścia siedem , może osiem lat . Codziennie , po zakończeniu jej zmiany
przychodził po nią wysoki mężczyzna . Chłopak , pomyślałam . Wtedy zostawałam
sama . I o dziwo , jak bardzo kiepskich żartów
by nie mówiła , tęskniłam za nią . Ale moje towarzystwo najwyraźniej też
jej pasowało . To dobrze , bo nie miałam tutaj nikogo prócz niej . Nikt z moich
krewnych się tutaj nie pojawiał . Żadna ciocia , kuzyn/kuzynka , babcia czy ,
Boże Święty , własna matka . O ile takową miałam . Bo jak na razie nic mi o
niej nie wiadomo .
Pani Mench pożyczyła mi książkę ,, O zachodzie
słońca ‘’ . Nie powiem , wciągnęła mnie . Przez nią zapominałam czasami o
żałosnym losie siedzenia i wyglądania na rodzinę . Kiedy chodziłam po szpitalu i
widziałam jakąś kobietę , która mogłaby być moją mamą ,zadawałam sobie pytanie
- ,, To ona ? ‘’ Na próżno . Nie ośmieliła się pojawić . Dopiero w ostatnim
czasie zdałam sobie sprawę , jak bardzo na nią wyczekuję . Na kogokolwiek . W
tych chwilach traciłam wszelką wiarę w lepsze jutro . Samotność ogarnęła moje tygodniowe
życie .
- Jak ci się podoba ? – Pani Mench wyrwała mnie z
rozmyślań . Wskazywała na gruby egzemplarz w moich rękach .
- Dobra lektura – kiwnęłam głową w geście pochwały ,
że czyta tak ciekawe książki – To moja pierwsza i jak na razie nie mogę się
oderwać .
- Zobaczysz . Jeszcze chwila i sama będziesz biegała
do księgarni i kupowała wszystkie , które ci się spodobają ! - Zauważyłam , że
odkąd spędzamy razem czas wierzy we mnie bardziej niż na początku . Wcześniej
była bardziej chłodna i wydawała się nie chcieć mieć ze mną nic wspólnego . Ale
można powiedzieć , że zaprzyjaźniłyśmy się. – Osobiście wole romanse , ale w
upływie czasu i ty zdecydujesz , którą kategorię uważasz za najlepszą . Aaa ,
zapomniałabym . Pan George powiedział mi , że ma dzisiaj przyjść do ciebie
któryś z jego uczniów . Wiesz coś o tym ? Zapewniał mnie , że tak .
- Yhm – przytaknęłam odkładając książkę na stoliczek
– Wspominał o tym na pierwszym spotkaniu . Ktoś z jego podopiecznych z liceum
ma w ramach dodatkowych punktów siedzieć tutaj ze mną . Zapewniał , że to
pomoże mi przywrócić sobie pamięć .- Przewróciłam oczami . – Przecież to istne
szaleństwo . jeśli grupa wyszkolonych lekarzy nie jest w stanie mi pomóc , to
na pewno nie zrobi tego grupa nastolatków.
- Ale pomyśl , co zaszkodzi ci spróbować ? – mówiła
do mnie rozpakowując torbę . – Może to będzie jakaś miła dziewczyna .
Zaprzyjaźnicie się i będzie ci łatwiej . Mieć przyjaciółkę u boku to dobra
rzecz .
W sumie musze przyznać , że mnie przekonała . Chcę
wiedzieć jak to jest mieć kumpelę . W końcu wszystkiego chcę spróbować .
- Masz rację . Nie powinnam odrzucać żadnej próby
pomocy .
- Skoro tak to szykuj się . Powinna być za jakieś
pół godziny .
Powoli zgramoliłam się z łóżka , by nie robić
gwałtownych ruchów . Zawsze potem bolała mnie głowa i raz zdarzyło się , że
usiadłam gwałtownie . Cały tamten wieczór płakałam z bólu , który rozrywał mój
mózg . Lekarze podawali mi tabletki , zastrzyki i inne duperele po których ból
się nie zmniejszał . Wolałam więc więcej nie ryzykować i każdy mój ruch był
przemyślany dziesięć razy .
Kiedy już stałam przy lustrze w łazience rozpuściłam
włosy z końskiego kucyka i zrobiłam równiutki przedziałek na środku głowy .
Potem przebrałam się w sportowy podkoszulek i jeansy , o których zakup poprosiłam
panią Mench . Zgodziła się od razu . Miałam sporo oszczędności , bo mimo , że w
czasie wypadku nie miałam przy sobie karty , to w telefonie zainstalowana była
aplikacja Mywallet i pielęgniarka bez problemu wypłaciła
moje pieniądze . Było przy tym ogromnie dużo zamieszania i spraw papierkowych .
Poszła do banku z nakazem , który mi załatwiono , bo przecież nie pamiętałam
hasła .
Zakupiła mi potrzebne części garderoby , bo nie
chciałam cały czas chodzić w tych szpitalnych koszulach i spodniach piżamowych
. W normalnym podkoszulku czułam się znacznie lepiej . Poza tym pielęgniarka
wstąpiła również do drogerii po dezodorant i inne przybory higieniczne . Miałam
już wszystko . Została mi tylko „przyjaciółka i wspomnienia ‘’ jako plany do
zrealizowania .
Gdy wróciłam z powrotem do pokoju czekało na mnie
zaścielone łóżko i dwie herbaty . Pani Mench stała na korytarzu i rozmawiała z
kimś przez telefon . ,, Dziękuje ‘’ – szepnęłam do niej bezgłośnie , a ona
uśmiechnęła się i wróciła do rozmowy .
Usiadłam , rozciągając nogi na czystej pościeli i
zaczęłam czytać książkę . Czekałam na dziewczynę , która miała być moim
zbawieniem. W głębi duszy jednak
wiedziałam , że i tak nic z tego nie będzie . Mówiłam przecież ,, Jasne ,
George ‘’ i „Masz rację . Nie powinnam odrzucać żadnej próby pomocy ‘’ . Ale to
są tylko słowa . Żeby podnieść panią Mench i George’a na duchu . Żeby sprawić ,
że ich obecność , ich praca pomaga ludziom . Ale żyjąc na nowo przez ten
tydzień i jeden dzień poznałam prawdziwe znaczenie słowa ból , człowiek , brak
miłości . I nie sądziłam , że cokolwiek mi pomoże . Zakładałam już dawno , że
będę musiała odnaleźć rodzinę i z nią zamieszkać . Z powrotem . Ale co to za
rodzina , która nie wspiera cię w tak trudnych chwilach ? To żadna rodzina .
Może to dobry znak , że powinnam ich zostawić w spokoju . Może nie chcą mojej
obecności . Zacznę żyć na własną rękę . Te słowa dudniły w mojej głowie jak
echo . ,, Zacznę żyć na własną rękę ‘’. ,, Zacznę żyć na własną rękę ‘’.
Boże , dość ! Przecież tak bardzo się tego bałam . Że sobie nie poradzę .
Głupie życie . Głupi świat .
- Przepraszam . Prim Gloss ? – usłyszałam czyjś
dźwięczny i miękki głos . Zamknęłam książkę gwałtownie i spojrzałam na
stojącego w wejściu chłopaka . To on . To ten chłopak , którego kiedyś widziałam
. Którego obraz przedstawiał mi własnego chłopaka .
- Yy – mruknęłam – Tak . O co chodzi ? –
wyprostowałam się i spojrzałam mu w oczy .
- Jestem Samber . Przysłał mnie tu George . –
uśmiechnął się nieznacznie . Chyba postawiłam go w niezręcznej sytuacji ,
gapiąc się na niego i nie proponując wejścia przez dobre dwadzieścia sekund .
- Tak , jasne – spuściłam nogi z łóżka robiąc mu
miejsce . Podszedł do niego i usiadł . Ściągnął z ramienia czarną torbę i
uśmiechnął do mnie. Wyglądało na to , że będę miała przyjaciela . Nie
przyjaciółkę .
Wspaniały rozdział :D
OdpowiedzUsuń